
No one knows how his face look like. Me either.
____________________________________________________________
Po zakończeniu rysowania Domu Żałoby4 brnę przez fazę postprodukcji. Mechaniczne działanie w fotoszopie. Dodawanie ramek i dymków. Nudna i upierdliwa praca. Rutyna.
Jednocześnie oddałem okładkę do pokolorowania pewnemu radomskiemu artyście i bardzo jestem ciekaw efektów. Jak tylko okładka będzie gotowa, nie omieszkam się nią z Wami podzielić.
Tymczasem żebyście mieli mały przedsmak tego co się będzie działo w czwartym zeszycie Domu Żałoby, małe prevju:

Zgodnie z sugestiami czytelników zmieniłem narzędzie, utrzymałem jednolity styl rysunków i chlapnąłem więcej czerni. Można powiedzieć, że narysowałem komiks pod publiczkę :)
W tym obrazku perspektywa jest brutalnie zgwałcona. Niedomyślnym tłumaczę, że tak, to było w planie.
Pomyślałem, że skoro żegnam się z tą serią to muszę pozostawić dobre wrażenie i podnieść kolejnemu rysownikowi poprzeczkę. Tak jak Wojtek Stefaniec podniósł mi swoim trzecim zeszytem. Teraz gdy znam zakończenie czwartego odcinka, już jako czytelnik będę z niecierpliwością śledził dalszy ciąg. O ile o scenariusz jestem spokojny, to boję się że Hubert Ronek (ponoć ma rysować piąty zeszyt) poleci swoimi cartunowymi głowonogami w jakąś niestrawną groteskę. W każdym razie trzymam kciuki za dalsze losy serii.
4 comments:
no, poszło do góry ;) a o huberta jestem spokojny :)
Ales Ronku pojechał...hehe
No, w kazdym razie ogolnie trzymam kciuki za serie a dzis szczegolnie zycze mokrego jajka.
Nie chciałbym oczywiście ingerować w proces twórczy i tego typu duperele, ale nie mówi się "najwydestyluchniejszy", tylko "najwydestylowaniuchniejszy". Chodzi mianowicie o najwydestylowaniuchniejszy spirytusik, który jak wiadomo jest debeścik. Poza tym to taka odmiana stołu z powyłamywanymi nogami.
zraniłeś mnie tymi "głowonogami" :(
Post a Comment