Friday, July 3, 2009

Koniec wakacji

Po zakończeniu pracy nad Morbidem zrobiłem sobie niezaplanowaną przerwę od rysowania. Dziś otrząsnąłem się z potęgowanego upalną aurą marazmu z myślą, że warto ustalić jakiś plan pracy na najbliższe miesiące. Pół roku od noworocznych postanowień czułem, że jestem w martwym punkcie. Uporządkowałem papiery i jednak nie jest tak źle jak sądziłem. W storyboardach mam rozrysowane 49 stron różnych komiksów. Nowe projekty spokojnie kiełkują. Będzie dobrze.Na pierwszy ogień ołówek do pięciu plansz "Scen z życia murarza".
Później Najwydestyluchniejszy do Kolektywu i Maszina.
I kolejna porcja do stertki layoutów widocznych na fotce powyżej.

Zapowiada się pracowity lipiec.

Monday, June 22, 2009

Nasz człowiek w... SOLEIL!

Wspaniała wiadomość dla miłośników polskiego komiksu! Kolejny po Macieju Mazurze rysownik podpisał kontrakt z wydawnictwem Soleil. Arkadiusz Klimek jest obecnie chyba najlepiej rokującym polskim komiksiarzem, nic więc dziwnego że wkrótce ma szansę rozwinąć skrzydła i dać się poznać na arenie międzynarodowej.

Z okazji tego wydarzenia przeprowadziłem z nim krótki wywiad:


Pała - Poprzednio rozmawialiśmy prawie rok temu, dosłownie w przeddzień premiery kolekcji olimpijskiej, w której miałeś swój znaczący wkład. Jak byś podsumował tamto doświadczenie? Co się zmieniło podczas minionego roku?

Arek - Praca przy olimpijczykach była o tyle trudna, że trzeba było wyciosać 4 zeszyty w 4 miesiące. Z perspektywy czasu uważam, że był to termin kosmiczny. W życiu bym się tego nie podjął drugi raz. Ale warsztacik dzięki temu poszedł do przodu. Rozrysowałem się, więc chyba na plus. Seria jaka była - każdy wie. Jednak mimo morderczego tempa oraz paru innych niedogodności będę pracę przy tym projekcie dobrze wspominał (szczególnie przy Pawłowskim).
A czy coś się zmieniło? W sumie niewiele. Dalej mieszkam w Kraku, dalej próbuję studiować, dalej rysuję komiksy.
No może oprócz tego, że podpisałem kontrakt z SOLEIL.

P - I to jest właśnie wiadomość dnia! Gratuluję. Jakim projektem będziesz podbijał wielki świat komiksu? Yrminka, Wilczan, czy może jeszcze coś innego?

A - Pracuję nad pierwszym tomem serii komiksowej "Les Chroniques Du Seigneur Des Loups" do scenariusza Fabiena Cerutti. Już jesienią komiks zacznie być publikowany w odcinkach w wydawnictwie Lanteust MAG!. Na lato 2010 planowana jest pełnometrażowa premiera albumu we Francji i krajach Beneluxu.

P - Czyli jednak udało Ci się przeforsować swój autorski projekt o Wilczanie. Czy mógłbyś przybliżyć perypetie powstawania tego komiksu?

A - Nie ukrywam, że wielki - jak nie największy wpływ na moją świadomość artystyczną wpływ miał "Thorgal" Rosińskiego i Van Hamme'a. Zapewne jak większość twórców mojego pokolenia nie mogłem się doczekać następnych odcinków wydawanych przez Orbitę. I szczerze mówiąc - to w tamtym czasie (lata 80-te) było jedyne okno na świat europejskiego komiksu w małych miasteczkach. Niektórzy mogą sobie nie móc wyobrazić, że nie było w tamtym czasie w Polsce Internetu. Wiadomości ,czy też nowości ze świata komiksu były poza moim zasięgiem. Łódzka grupa Contur była zaś magicznym, niemalże masońskim w swej elitarności, odległym o całe 350 kilometrów marzeniem (wtedy 350 kilometrów robiło różnicę :)). Siedziałem więc w domu i próbowałem coś narysować.

W latach 90-tych zaczął kiełkować w mojej głowie zarys, szkic pomysłu na sagę o takim polskim "Thorgalu" (hehe). Bo w sumie cudze chwalicie - a swego nie znacie (choć rysownik Polakiem jest). Jak mogli przekonać się rozmówcy, którzy mieli szczęście (lub nieszczęście) ze mną porozmawiać, jestem zdeklarowanym Słowianofilem i obrońcą słowiańskiego etosu, starającym zaszczepić tego wirusa w każdym z napotkanych, świadomych rozmówców (aż do zmęczenia materiału - a wiem, że potrafię).

Pierwszym z bohaterów który wykluł się z pod mojego pióra była postać szamana. Postać o nieokreślonym do końca rodowodzie (jakieś południowo-wschodnie plemiona). Wtedy jeszcze nie wiedziałem tyle co wiem teraz (chociaż i tak jest jeszcze wiele do nauczenia się) o migracjach ludów, o języku, o całym Barbaricum późnego Rzymu i wczesnego średniowiecza. Ale pomysł był i zrobiłem 16 chyba stron.

To był rok 1999. Jak teraz na to patrzę łezka w oku się kreci - jakie to jest dziecinne i niedojrzałe. W każdym razie miałem pomysł, który mogłem później szlifować. Potem z przyczyn losowo/sercowych na ponad 6 lat przestałem pracować nad warsztatem rysownika, do momentu, kiedy związałem się z krakowskim PartStudio, choć myśl o Słowianach ciągle gdzieś była obecna. Nadal poszerzałem wiedzę potrzebną do ogarnięcia i narysowania świata Słowian. Zbierałem materiały, ilustracje, zdjęcia, czytałem na ten temat przeróżne publikacje - począwszy od prac profesorów historii, aż na butnych dziełach słowiańskich, neopogańskich narodowych grafomanów kończąc. :P
Następnym krokiem w kierunku wydania Słowian była świetnie układająca się współpraca z Przemkiem Wróblem, który na równi ze mną napalił się na ten pomysł. Po zrobieniu "Strażników Orlego Pióra", w 2007r. w tajemnicy i konspiracji przed wszystkimi powstawał album o przygodach szamana, gdzie pojawiła się postać "Wilczana". W trakcie pracy nad scenopisem potencjał tej postaci znacznie przyćmił atrakcyjność pierwszego bohatera. Niestety - jak pewnie wszystkim wiadomo, Mandragorę trafił szlag a projekt został zrealizowany w 1/3 - 16 stron i padł.
Potem nadeszli Łolimpijczycy. Ale w międzyczasie poznałem Fabiena Ceruttiego, historyka z Francji, piszącego w tym czasie album dla Maćka Mazura. Od słowa do słowa stwierdziliśmy, że może jest szansa na jeszcze jednego bohatera w panteonie francuskiego komiksu.

Okazało się, że taka szansa jest.

P – Jeszcze raz gratuluję. Teraz fanom Twojego talentu pozostaje czekać na efekty, zaś Tobie życzę przyjemnej pracy nad pierwszym albumem o przygodach Wilczana.


Ilustracje przedstawiają trzy etapy historii tworzenia Wilczana:
1. Wilczan 2007
2. Wilczan 2008
3,4,5 - Wilczan (Vilkan) 2009

Monday, June 8, 2009

MORBID

Zapraszam do klikania w moją najnowszą grę:


Morbida strugałem w wolnym czasie od ponad roku na przemian z The Fog Fall 2. Trzecia kooperacja z pastelgames jest zarazem moją pierwszą w pełni autorską grą. Oprócz scenariusza i grafiki nagrałem też soundtrack. Wielki wkład w grę ma niezastąpiony Mateusz Skutnik, który ponaprawiał moje babole (techniczne i logiczne) i poskładał wszystko do kupy.

Życzę miłej zabawy.

EDIT:
Jeśli jesteście leniuchami, którym nie chce się poklikać
(lub gdzieś utknęliście po drodze)
to zapraszam do obejrzenia filmiku:

Jak widać, Morbid jest prostą gierką,
do przejścia w dwie minutki :)

About Me