Sunday, November 4, 2007

Radom miastem Twojej szansy


Magister Sztuki, Paweł Gierczak, kontratakuje nowym albumem. „Outsajdersi” są drugą odsłoną cyklu opowieści o urokach życia w radomskim blokowisku.

Gierek dał się poznać jako rysownik związany z Magazynem Fantastycznym” i „B5”. Czytelnicy orientujący się w tematyce obu magazynów wiedzą, że twórcze zainteresowania autora sytuują się w zakresie szeroko rozumianej pulpy (pulp fiction) i splatterpunku. Jako odbiorcy komiksów Gierka mamy więc do czynienia z przerysowanymi obrazami przemocy, seksu i degeneracji. W dialogach obecne są wulgaryzmy i charakterystyczny czarny humor, zaś fabuła opiera się na kliszach gatunku. Warstwa graficzna nacechowana jest widocznymi inspiracjami twórczością Liberatore, Bisleya (czy wczesnego Truścińskiego) oraz wpływami formalnymi grafiki warsztatowej.


Na potrzeby nowego projektu, Gierczak diametralnie zmienił styl. Czarno-białe ekspresyjne ilustracje zastąpił kolorowymi rysunkami łączącymi w sobie prostotę kreski i koloru Dwurnika z wyczuciem bryły Corbena. Efekt syntezy był piorunujący. Konsternację wśród części mało wyrobionych estetycznie czytelników wzbudziła forma wyrazu graficznego skonfrontowana z treścią komiksu. Pod względem artystycznym „Gangi Radomia” były komiksem wybitnie przewrotnym. Brak podstawowej edukacji plastycznej wśród odbiorców (nawet aspirujących do miana krytyków) zemścił się niezrozumieniem i odrzuceniem dzieła. Już na starcie Gierczak zszokował odbiorców wytykając stereotypowe postrzeganie komiksu (jako formy), nie tylko przez ignorantów (co jest zrozumiałe), lecz również (co gorsza) przez miłośników tej formy przekazu graficznego.

W „Gangach Radomia” autor pokazał się jako twórca wymagający i inteligentnie złośliwy. Wymagał od potencjalnego czytelnika akceptacji „cudzysłowia”, w którym osadził swoje dzieło. Postępując podobnie jak Rordiguez w „Planet Terror”, Gierczak narysował komiks ostentacyjnie zły, gdzie „braki” są pozorne, a równie ważna co fabuła i rysunki jest też wielopoziomowa gra z czytelnikiem. Ta swoista zabawa objawia się najpierw w samej oprawie plastycznej, a kontynuowana jest na etapie fabuły i kreacji świata przedstawionego.

„Outsajdersi” kontynuują pewne wątki „Gangów Radomia”. O ile w „Gangach” oprócz obyczajowego epilogu mieliśmy historyjki w stylu prześmiewczego political-fiction, tym razem autor idzie krok dalej i serwuje gorzką historię o życiu mieszkańców zdegradowanego miasta. Bohaterowie wiodą jałową egzystencję w blokowisku Radomia – szarego miasta, pipidówy z której wszyscy chcą się wyrwać. Obraz miasta w komiksie jest przerysowany, ale w dużej mierze prawdziwy. Radom jest zaniedbanym i nieprzyjaznym miastem. Mieszkańcy borykają się z dużym bezrobociem i wynikającą z niego społeczną apatią. Co znamienne, nawet inicjatywy w postaci stowarzyszenia przyjaciół Radomia mieszczą się w Warszawie (sic!). Autor komiksu celnie punktuje nieudolność cynicznych samorządowców, ozdabiających miasto billboardami z hasłami w stylu tytułu mojej recenzji.

Głównym bohaterem komiksu jest wiodący nijakie życie Gierek. Codzienność bohatera to alkohol, włóczenie się po zaułkach i sporadyczny seks. Gierek jest bystrym, lecz pozbawionym ambicji pasożytem. Żeruje na emeryturze dziadków, którym podbiera pieniądze na alkohol. Jest typowym przedstawicielem swojego pokolenia (radomska opcja „pokolenia 1200), który powoli męczy się trwającymi całe życie „wakacjami” i brakiem perspektyw. W przypadku gdy jedyną alternatywą jest emigracja, bohater woli zaakceptować swoje położenie i w miarę ograniczonych możliwości uczynić życie znośnym.

Pomimo swoich wad Gierek jest bohaterem budzącym sympatię. Ceni sobie przyjaźń i lojalność. Ma poczucie humoru i zachowuje się autoironicznie. Co prawda, niektóre jego zachowania są szokujące (zwłaszcza scena „zawijania na chatę” Beaty), ale w całej złożoności konstrukcji postaci, bardzo ludzkie.

W tym momencie chciałbym polemizować z opinią Kamila Śmiałkowskiego, który w swoich spostrzeżeniach na temat „Outsajdersów” utożsamia bohatera z autorem. Co ciekawe, autor wdając się w dialog z Kamilem, potwierdza że komiksowy Gierek jest jego alter-ego (takie potwierdzenie jest również w „słowie od autora”). Mimo to, uważam że nie powinno się utożsamiać podmiotu lirycznego z autorem*. Bohater komiksu jest kreacją autora. Nawet w przypadku komiksów autobiograficznych obcujemy tylko z projekcją, krzywym zwierciadłem a nawet przekłamaniem, nie zaś z obiektywnym opisem postaci. To tak jakby opinie o Stasiuku jako człowieku wyciągać z lektury „Murów Hebronu”, bo pisał w pierwszej osobie.

Podobne wrażenie odnoszę obserwując prowokowane przez Gierka nieudolne próby dissowania Śledzia (na szczęście bez zdecydowanej kontrreakcji). Poza przybierana w kontaktach wirtualnych często nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością, zaś nadmuchiwany konflikt ma raczej za zadanie zaznaczyć odmienność „Outsajdersów” od „Osiedla Swoboda”. W przypadku mało wnikliwej lektury można co prawda obawiać się niesprawiedliwej oceny inspiracji, ale ten problem ma się nijak do komiksu Gierczaka. Liczę, że zbliżająca się antologia Likwidatora, w której obaj autorzy będą „sąsiadami” pozwoli im zakopać topór wojenny.:)

Na początku przyszłego roku Timof ma w planach wydanie kolejnego epizodu przygód radomian. Patrząc na dotychczasowy rozwój autora, moje oczekiwania rosną. „Gangi Radomia” podobały mi się, ale po kontynuacji spodziewałem się zupełnie czegoś innego (i w sumie miałem obawy przed wyczerpaniem konwencji). Paweł Gierczak zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i chciałbym nadal być tak zaskakiwany.

„Outsajders” to seria obyczajowa, której należy się uznanie.

Do zobaczenia w Radomiu.

P.S.






Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości:

Tak, Gierek z Owcą (która w "Outsajdersach" ma również swój secik) poczęstowali mnie hotdogiem w zamian za napisanie kumoterskiej recenzji.



*W sumie, nie jest to tylko moja opinia. Wpadł na to również badacz i teoretyk literatury Janusz Sławiński. Warto zapoznać się z jego artykułem: J. Sławiński, O kategorii podmiotu lirycznego, [w Tegoż:] Dzieło – język – tradycja, Kraków 1998.

A jeśli nie chce wam się szukać, to kliknijcie sobie na wywiad z Kochalką. Też mówił coś w ten deseń.

9 comments:

kiamil said...

Ni przesadzaj. Pomiędzy "utożsamia" a moim stwierdzieniem: "podmiot liryczny tych opowieści - jak rozumiem w dużej mierze sam autor" jest jednak pewna różnica. Przynajmniej dla mnie. Ja nie użyłbym tu przykładu Stasiuka, ale taki powieściowy Stachura, czy proza Hłaski byłaby zupełnie na miejscu z mojej strony jako właściwa analogia.

Jarosław said...

a fotkę ja strzeliłem :)

głowonuk said...

Chyba się trochę nie zgodzę.

Moim zdaniem największą wartością i atrakcją "Ousajderów" jest to, jak autor pokazuje wszystkich znajomych i siebie (czy "siebie") oraz to, co za tym idzie(!).
Paweł robi to w bardzo, hmmm, ciepły sposób. Komiks epatuje całą gamą uczuć pozytywnych. Czytając go, gdy widzę jak bardzo Gierek jest zżyty ze wszystkimi pokazanymi "bohaterami", moją twarz wykręca szczery i spontaniczny uśmiech. Między kadrami czuję, jak razem, kilkanaście lat temu, na dachu garażu podglądali gołe baby (patrz komiks z pierwszego "B5") i jak takie rzeczy wiążą ludzi na całe życie :)

Do tego dochodzi jeszcze lekki, subtelny dystans. Gierek, tak bardzo zakorzeniony w swoim mieście, bloku, w swojej pozycji "najtwardszego na dzielnicy", jednocześnie unosi się lekko ponad-to i dostrzega humor opisanych sytuacji, ludzkie (także swoje) ułomności i "śmiesznostki".

Tak, moim zdaniem, najlepszy i najważniejszy był właśnie ten ciepły, zabawny dystans.

W przeciwieństwie do tego, co do tej pory o "Outsajdersach" czytałem, mnie ten komiks nastraja do świata, czy życia (u Gierka, składających się z ludzi, a nie z szarych blokowisk) bardzo pozytywnie.

Moim zdaniem to najlepszy polski komiks roku (tak, pamiętam o "Yoelu", "Na szybko spisane", czy "Międzyczasie").


ps. Dodatkowym smaczkiem jest jakość wydania! Chodzi mi o, niemal zawsze, delikatnie rozjechane kolory (to znaczy takie czerwone, niebieskie, zielone obwódki wokół linii), które, być może niezamierzone, bardzo pasują do tej historii oraz do autora wychowanego na "Relaxach", "Żbikach" itp.!
pps. Macieju, bardzo doceniam w Twoich recenzjach linki, zamieniające teksty w hiperteksty! :)

Maciej said...

Kiamil - ok, rozumiem subtelną różnicę.

Jarek - serio? :)

Głowonuk - zgadzam się w całej rozwiązłości. Pisząc o autoironii zapomniałem wspomnieć o uśmiechu. Dzięki za rozwinięcie.

głowonuk said...

Ano, jak pierwszy raz przeczytałem recenzję, chyba za bardzo skupiłem się na Radomiu, jego szarości i braku perspektyw, jako na sednie komiksu. Ale teraz widzę, ze w sumie mieliśmy podobne odczucia :)

(hmmm, w takim razie moja niezgoda na to, że "Outsajdersów" nie można nazwać "sympatycznymi" tyczy się zwłaszcza cytowanego na forum gildii tekstu Kiamila i wypowiedzi Pawła Sambora)

Kurcze, chyba zaraz to tam przekleję, coby stanąć kością w gardle Alejowcom :)

glowonuk said...

hehehe, gdzie by to jeszcze wkleić!? :)

Maciej said...

WSZĘDZIE!
Wklejaj wszędzie :)

Jarosław said...

serio serio, jak na GWIAZDĘ przystało miał całą sesje :) niestety dla damskich czytelniczek klaty nie obnażył

Jarosław said...

serio serio, jak na GWIAZDĘ przystało miał całą sesje :) niestety dla damskich czytelniczek klaty nie obnażył

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...