Saturday, March 29, 2008

Kim jest Mateusz Liwiński?

W poprzednim wpisie przyrównałem "Maszinowy" komiks Lobstera do jednego z mniej udanych eksperymentów Mateusza Liwińskiego (autora którego kojarzyłem z komiksów zamieszczanych w legendarnym "Ziniolu"). Domyślam się, że być może nie kojarzycie kto zacz (w necie nie znalazłem nic tego autora), więc postanowiłem pójść za ciosem i wykonałem telefon (HA!) do tego Pana w celu zadania mu kilku pytań.

W efekcie dzisiejszy wpis to wywiad.

Do rzeczy:

Pałka - Kiedy i gdzie opublikowałeś swoje pierwsze komiksy i co Cię skłoniło do ich rysowania?

Liwiński - Pierwsze rzeczy publikowałem w "Ziniu" (potem "Ziniol"). Do rysowania skłoniła mnie najbliższa ekipa z Zinia. Wtedy akurat bardziej interesowałem się filmem i fotografia, a że w tamtych czasach nie było mnie stać na robienie zbyt wielu zdjęć juz nie mówiąc o nakręceniu filmu chyba naturalnie wykorzystałem komiks. Na temat powinowactwa filmu/fotografii i komiksu napisano już dosyć.

P - Gdzie oprócz ziniola publikowałeś? Pamiętam Dół i Vormkfasę.
Było coś jeszcze?

L - Nie przypominam sobie żebym gdzieś poza tym co wymieniłeś publikował. "Ziniol" to był w pewnym sensie autorski zin Dominika Szcześniaka tylko później zdobył stałych współpracowników/autorów. "Dół" to był mój bardzo krótki projekt, którego nie miałem zamiaru kontynuować po pierwszym tomie. Prace głównie moje + Andrzeja Śmieciuszewskiego i Szcześniaka. Do jednego egzemplarza była nawet dodana kaseta z kawałkami, które nagrałem wspólnie z w/w panami, ha! Trudno powiedzieć, że współpracowałem z Vormkfasą, bo zrobiłem z Mateuszem Skutnikiem tylko jeden short.

P - Opisz w skrócie swoją przygodę z ziniolem (pamiętam, że tam jakaś Zośka miała coś na rzeczy czy coś).

L - Do "Ziniola" trafiłem przez znajomość ze Szcześniakiem. Obaj interesowaliśmy się komiksami, dlatego zaczęliśmy współpracować. Chociaż "współpraca" to zbyt nadmuchane słowo. Zinio był ciekawa publikacja nie tylko ze względu na komiksy, ale przede wszystkim przez publicystykę. Ja akurat napisałem może ze 2-3 teksty, ale nie czułem się w tym wcale dobrze. Na pewnym etapie publicystyka zaczęła zamieniać się w forum środowiska, gdzie można było wrzucić parę inwektyw lub pogłaskać aktualnych współpracowników - nic nadzwyczaj dziwnego. Zośka - czyli zamojskie środowisko komiksowe, to był właściwie żart. Nie mieliśmy żadnych oficjalnych spotkań środowiskowych, ani nie powiększaliśmy grona "członków". Cala akcja była dla hecy no i poza tym łatwiej było napisać Zośka zamiast Szcześniak/Szostak/Śmieciuszewski/Liwiński. Kiedyś porozkładaliśmy parę komiksów w sklepiku szkolnym, ludzi podchodzili i oglądali, Szcześniak (?) robił zdjęcia, Śmieciuszewski udawał że daje wykład. Wysłaliśmy opis imprezy (Kameralia Komiskowe czy jakoś) do AQQ i nam to opublikowali z tymi zdjęciami. Zośka rozpadła się chyba po śmierci Śmieciuszewskiego. Nie pamiętam kiedy Ziniol przestał wychodzić, ale juz od dłuższego czasu nic do niego nie robiłem.

P - Co porabiasz obecnie i czy dziabasz coś komiksowego?

L - Obecnie zajmuje się literaturą s-f i jej teorią i wróciłem do fotografii. Do komiksu raczej nie wrócę jako autor. Nie jest to forma, która się sprawdza dla mnie. Dziwie się że w ogóle poprosiłeś mnie o te komentarze, bo moja obecność w komiksie (podziemnym) była marginalna.

P – Jak teraz oceniasz swoje stare komiksy?

L - Komiksy podziemne dla mnie są zbyt ekstatyczne z swoimi latającymi wszędzie flakami. Po kilku latach czytania te teksty straciły na sile swojego wyrazu. Ta estetyka stała się bardzo dla mnie nużąca. Nigdy nie uważałem swoich komiksów za ważne albo przynajmniej ciekawe. Próbowałem wyrazić to co w tamtym momencie mnie interesowało i na ile pozwalały mi moje umiejętności. Chciałem stworzyć pewien kontrapunkt do tego co w Ziniolu czytałem. Są to komiksy bardzo młodego człowieka i raczej do nich nie wrócę. Nie udało mi się uniknąć patosu, ale to chyba grzech wszystkich młodych ludzi.

Ilustracje z dzisiejszego wpisu to skany z 29 (lipiec 2003) i 38 (sierpień 2004) numeru "Ziniola".
Jak widać, obok Śmieciuszewskiego, Skutnika i Otoczaka to właśnie Liwiński był największym undergroundowym hardkorowcem w ziniolowym składzie.

I tu szalona dygresja. Właśnie skojarzyłem sobie, że ostatnie pojawienie się Liwińskiego na komiksowym poletku to lubelski TRACH, na którym swoje wejście miał nie kto inny jak... Pszren! Czy tylko mi komiksy Mateusza kojarzą się z poemiksami?

3 comments:

głow said...

i brawo Maciej!
to zaczyna być blog z Misją!

Anonymous said...

więcej telefonów i więcej wywiadów!!!

lobstrerandscrimp said...

dziekuje:D

liternictwo mial jak w mikropolis;))

bedziesz dalej na blogasku przyblizal tworczosc nieznanych i zapomnianiych komiksiarzy?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...