Thursday, September 6, 2007

drobiazgi

Ot, kilka bzdurek:

Pogoda się popsuła. Młodzież poszła do szkoły, studenci walczą. Z okazji nowego roku szkolnego wrzucam starą jednoplanszówkę. W miarę adekwatną.

Ciekawą pointę dopisało życie do moich rozmyślań o dżentelmeńskiej umowie.
Oczywiście chodzi mi o Śledziowego Żbika. Temat był wałkowany już w kilku miejscach w sieci. Szczegóły tu i tu. Znowu okazało się, że jakby nie kombinować to i tak wyjdzie inaczej. Wszystkie moje rozważania jak zwykle o kant dupy potłuc.


Tymczasem na blogu sinuscamera, autor bardzo ciekawie (z głową) podchodzi do wariantów publikowania komiksu w warunkach naszego mikroryneczku. Warto przeczytać i kliknąć w ankietę. Temat jest do głębszej analizy, bo to co się obecnie dzieje to jest równia (stromo) pochyła.




Żeby nie być monotematycznym zmiana tematu na muzyczkę:

FORSETI - neofolkowy projekt niemieckiego muzyka Andreasa Rittera. Nagrali kilka świetnych albumów wypełnionych ascetycznie zaaranżowanymi piosnkami. Gitarka, skrzypki, jakiś flecik, melodyka + szwargotanie ("Melancholijne teksty nawiązują do przyrody,literatury i mitologi").

Jak dla mnie bomba.








THE PAX CECILIA - Dostałem cynk, że zespół rozsyła swój album za friko, wystarczy ładnie poprosić. Zaciekawił mnie ten dziwny sposób promocji ale napisałem i oto wczoraj znalazłem w skrzynce przesyłkę prosto z Rochester NY. Album wygląda ślicznie, widać że jest zaprojektowany z myślą o rozsyłaniu. Solidna tekturowa koperta, książeczka, plakacik i co najważniejsze interesująca zawartość.

Na lastFM zespół otagowano jako "screamo, ambient, post metal, post-rock, experimental". Coś w tym jest. Co prawda, do tej pory myślałem ze screamo to jakieś wrzaski wałaszonych kozaków, ale widać się myliłem :) Bohu dzięki.

Wednesday, August 22, 2007

Jak to się robi? No jak?

Poprzednio napisałem o tym, że szorciaki są na dłuższą metę jałowe a wyjściem jest rysowanie albumów. Ktoś przytomnie dopisał, że można również rysować zeszytowe miniserie. Podobnie chyba pomyślał sobie KRL rysując Yoela. Machnął 4 odcinki komiksu (w sam raz do wydania w USA), który następnie został wydany przez Taurusa. W normalnym kraju KRL zgarnąłby za ten komiks podwójną wypłatę: najpierw za wydanie zeszytowe, a później za kolekcjonerskie. W naszych realich, komiks ukazał się od razu w trejdzie (dziwi mnie, że nie w twardej oprawie).
Czy KRL coś na wydaniu komiksu zarobił, to już temat na inny wpis.

W każdym razie, Yoel to komiks zacny*. Ciężka "real-kartunowa" krecha wsparta ręcznej roboty rastrami, fachowe kadrowanie i nastrojowe kolory Barta tworzą efektowną oprawę graficzną ciekawego scenariusza. Produkt estetycznie jest dopracowany pod każdym względem. Profesjonalna dobra robota i jak zwykle u KRLa kawał niezłego komiksowego rzemiosła.

Tym bardziej było mi miło, że mogłem "wprosić się" do tego świetnego albumu ze swoim Yoelowym pinupem.

*nie mogłem się powstrzymać przed poleceniem w stylu Piotra Kaczkowskiego :)

Wednesday, August 15, 2007

Koniec etapu

Dzisiaj nie będę pisał o tym jak to mi się nie chce.
Dziś napiszę o tym, że mi się odechciało.

Otóż, definitywnie odechciało mi się rysować szorciaki.
Niniejszym odpuszczam sobie krótkie formy, nowelki do zinów, magazynów, konkursów i antologii.
Odpuszczam sobie również (bez większego wysiłku) stripy i jednoplanszówki.

Być może gdzieniegdzie podrzucę komuś po znajomości kolejny fragment destylucha, ale to by było tyle w temacie.

Szorciaki są dla miękkich faj. Prawdziwi faceci rysują albumy.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

KPO

KPO
KPO dla kultury