Tuesday, August 14, 2012

Moja przygoda z pedałami*


*Z góry zastrzegam, że „pedałów” użyłem jako synonimu „ciot”. Robię to bez negatywnych konotacji (niejako forsując mema neutralności). Ponadto informuję, że czaję różnicę między tymi dwoma terminami. Przynajmniej takie mam wrażenie po lekturze „Lubiewa”.

Wielki Atlas Ciot Polskich” to kolejne prestiżowe przedsięwzięcie komiksowe, w którym miałem przyjemność wziąć udział. Razem z Karolem Konwerskim przygotowaliśmy czterostronicową adaptację „Michaśki Literatki”.

Projekt znam od kuchni (z perspektywy uczestnika) ale oszczędzę opisu niewiarygodnych perypetii, które mnie spotkały. Na bieżąco nie raz ulewało mi się na facebooku więc nie będę się powtarzał i biadolił nad niekompetencją Ha!Artu. Najwyżej rozwinę ten temat podczas jakiegoś wywiadu albo spotkania autorskiego - jeśli ktoś będzie ciekawy.
W zamian za to mam anegdotkę, dobrą radę i wyliczankę zamiast recenzji.

Przykład książki z wywiadami z Bogiem Allanem Moorem był dla mnie życiową nauczką. Przypomnę - w książce były ilustracje. Żadnej nie zrobił komiksiarz. Książkę tłumaczył kolega Kormak. Teoretycznie była więc szansa aby zaproponować swój obrazek. Wystarczyło zapytać. Nie zrobiłem tego i do dziś pluję sobie w brodę.
Gdy w Internetach pojawiły się pierwsze zapowiedzi komiksowej adaptacji hitu Witkowskiego postanowiłem nie zmarnować takiej szansy. Tym bardziej, że „Lubiewo” to książka która zrobiła na mnie wielkie wrażenie i zilustrowanie jej byłoby dla mnie wielkim wyróżnieniem.

Skoro więc na zapowiedzi (koniec 2010) dano info, że z tekstem Witkowskiego będzie się mierzyć „czołówka polskich rysowników i story artowców” a następnie zilustrowano zapowiedź planszami Agnieszki Piksy i Tkachoza, uznałem że bez żenady mogę załapać się do tego grona. Wysłałem propozycję do dwóch redaktorów Ha!Artu. Po jakimś czasie dowiedziałem się (od Tkachoza), że projekt koordynuje Jakub Woynarowski więc zakukałem bezpośrednio do źródła. Gdy nie doczekałem się odpowiedzi, stwierdziłem że zrobiłem plan minimum i nie będę się narzucał. Olałem sprawę.

W październiku 2011 okazało się, że do „czołówki polskich rysowników i story artowców” z powodu braków kadrowych muszą dołączyć komiksiarze z publicznej łapanki ogłoszonej przez Szymona Holcmana. W ten sposób już bez łaski dołączyłem do szacownego grona twórców antologii. Zrobiłem komiks, poużerałem się przez pół roku z niekompetentnymi pracownikami artystycznej korporacji (cofam wszystko co napisałem rok temu przy okazji afery tokijskiej), zgarnąłem gigantyczne honorarium w wysokości 400 PLN brutto (co i tak jest miłą niespodzianką, gdyż zrobiłem ten komiks dla sławy) i w końcu dostałem w swoje ręce ładnie wydany album (standard antologii gliwickiej).

Teraz czekam na recepcję zbiorku a w międzyczasie zanim temat zostanie przedyskutowany i dogłębnie zanalizowany odniosę się do treści. Z perspektywy twórcy, lapidarnie ale w miarę szczerze.

Zamiast recenzji subiektywna wyliczanka:
1. Lista moich idealnych adaptatorów całego „Lubiewa”:
- Janek Koza
- Krzysztof Ostrowski
- Maciej Sieńczyk
- Daniel Gutowski (grand prix! Najlepszy komiks w całej antologii)

2. Lista rozczarowań (czyli nie spełnionych oczekiwań):
- Daniel Chmielewski (sorry art w niechlubnym stylu Wielkiej Smuty lat ’90)
- Marcin Podolec (nieudane ćwiczenie)

3. Lista odrobionych lekcji (nowelka jako całość, przemyślana kompozycja, ciekawa forma):
a) górna półka
- Olga Wróbel
- Agata Wawryniuk
- Balbina Bruszewska (+100 punktów do helfa i armoru za okładkę)
- Kuba Woynarowski
- Jacek Stefanowicz
- Beata Sosnowska
- Justyna Gryglewicz (za każdą dodatkową planszę jedna półka niżej)
- Anna Czarnota
- Ewa Juszczuk (za stachanowski wyczyn przekroczenia normy penisów w antologii)
- Michał Rzecznik
- Mikołaj Tkacz
- Anna Helena Szymborska
- Wojtek Stefaniec

b) dolna półka (brak jednego z atrybutów górnej półki + ewentualna nuda)
- Julian Tomaszuk
- Ada Buchholc (za c.d.n.)
- Sławomir Shuty
- Agnieszka Piksa

4. Lista nieporozumień (niezrozumienie medium, haniebne chałturnictwo, wtórność):
- Katarzyna Janota
- Bartek Materka (LOL)
- Jakub Skoczek (jesteśmy dorośli, traktujmy się poważnie)
Ciekawi mnie czy i na ile „Wielki atlas…” będzie argumentem w dyskusji o Story Arcie. Osobiście przychylam komcia koledze Konwerskiemu, który powiedział: „ani to story, ani to art”. No, szkoda.

Prezentacja Atlasu --->Tukej<----

Monday, July 16, 2012

The Fog Fall 4

No i w końcu jest.
Kolejna odsłona mojej sztandarowej serii produkowanej w pocie czoła dla Pastelgames. Tym razem obowiązków scenarzysty podjął się Daniel Gizicki. Karol Konwerski trzymał wszystko w garści, zaś Mateusz Skutnik jak zwykle zadbał o techniczne cuda i idącą za nimi "miodność".

Od siebie dodam, że FF4 jest największym z dotychczasowych odcinków. Pracy nad grą było tyle co zwykle nad albumem. Kontynuacja oczywiście w planach.

Wednesday, July 4, 2012

BTW: FTW!

Przy okazji dyskusji nad nową książką Seby Frąckiewicza cały czas stałem w kontrze do tezy "jest źle"
ALE
zapomniałem, że mnie to Frąckiewiczowe "jest źle" nie dotyczy od czasu gdy pracuję w jedynej w Polsce instytucji kultury, która (w osobie Pana Dyrektora) wie czym powinna być pracownia komiksu z prawdziwego zdarzenia. Dlatego w "Wyjściu z getta" brakuje mi wywiadu z "kimś władnym od kultury" (że tak to lapidarnie określę). Inna sprawa, że taki wywiad nie rozwiązałby sprawy, gdyż po prostu Dom Słów - Pracownia Komiksu jest po prostu ewenementem/anomalią i wątpię aby podobna inicjatywa miała szansę zaistnieć w innej instytucji.

Dziś przykład jak można promować komiks.
Oto fotki z wczorajszej premiery mojego* nowego albumu:

*creditsy:
Józef Czechowicz - NN - ja - Karol Konwerski - Flora Nastaj

Zestaw spacerowicza.
Najbardziej pożądany element zestawu. Duma bijąca z oblicza czytelnika mówi wszystko.

Ustawka na wiadukcie.
Do biegu, gotowi...
Fanki Konwerskiego. No, chyba że Czechowicza - mogłem coś pomylić.
Zwróćcie uwagę na czerń okładki. Aby była dostatecznie nasycona drukowano dwukrotnie - na bogato!
Przypominam: komiksy się czyta. Można czytać publicznie.
W im większym i zacniejszym gronie tym lepiej.
W ostateczności można uznać, że obrazki to po prostu kawał dobrej grafy a całą robotę odwalił Czechowicz. To  też będzie prawda.
Tagi na mieście Lublinie.
No i jeszcze prasówka:
- sweet notka na blogu audycji Studnia Akademicka 
- Kurier Lubelski
- Gazeta
- wejście w Panoramie Lubelskiej (dokładnie od 16:50)

Można policzyć ile razy pada słowo "komiks" a ile "powieść graficzna".

Foty bezczelnie ukradłem z profilu Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN" i relacji ze Spaceru z Czechowiczem w GW.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

KPO

KPO
KPO dla kultury