Sunday, July 13, 2008

Lato


Mieszkanie w wieżowcu ma kilka plusów. Zauważył to Jaszczu u siebie na blogu więc i ja powyżej wkleiłem widok z mojego balkonu. Przewalająca się nad miastem wieczorna burza to wspaniałe widowisko.

O czym to dziś miałem...

Scenarzyści i scenariusze.

Kończąc prace nad Strange Places (raport niebawem) robiłem małe podsumowanie. Za co się teraz zabrać? Z kim nawiązać współpracę? Co prawda za jakiś czas ruszam z kopyta z albumowym "Najwydestyluchniejszym" do scenariusza Bartka Sztybora, ale jestem otwarty również na inne ciekawe projekty.

I tak szczerze mówiąc, jestem nastawiony bardzo sceptycznie do tego co scenarzyści "komiksowi" mają mi (potencjalnie) do zaoferowania jako rysownikowi. Na blogu Daniela Gizickiego znalazłem link do fajnej dyskusji o poziomie fantastycznych fabrykantów z lubelskiego wydawnictwa. Po lekturze nie pozostało mi nic innego niż przytaknąć głównym tezom. Tak, książki Fabryki Słów to w głównej mierze sztampowa pulpa.
Ale jednocześnie jest to poziom w większości nieosiągalny dla aspirującego polskiego scenarzysty komiksowego.

Na przykład wychwalana "Pierwsza brygada", notabene fajny komiks, prezentuje poziom pomysłów i wykonania (oraz wykorzystania używanych dekoracji) typowy dla Pilipiuka. Obserwując jak autor przygód Jakuba Wędrowycza w dowolnym utworze sypie z rękawa świetnymi pomysłami, jestem przekonany że Piątkowski i Janicz doskoczyli do jednego z niższych pułapów idola fantastycznych wyrobników. A przecież "Pierwsza brygada" to ponoć jeden z najlepszych polskich komiksów ubiegłego roku!

Oczywiście, przeciętny pisarz może sobie nie poradzić w przełożeniu swoich pomysłów na język komiksu. Z tym, że ta zależność nie działa w dwie strony. Scenarzysta komiksowy powinien umieć wyrazić się nie tylko w formie scenariusza, ale też opowiadania czy powieści. Tak samo jak atutem rysownika komiksowego są umiejętności ilustratora (tu genialnym przykładem z naszego podwórka są prace Drabba). Tymczasem nie jest ogólnym zjawisko gdy scenarzysta komiksowy zajmuje się pisarstwem wykraczającym poza blogowe pitolenie lub "recenzowanie" (bo przecież nie recenzowanie we właściwym tego słowa znaczeniu) innych komiksów. Podobnego zarzutu nie stawiam rysownikom piszącym sobie scenariusze (Śledziu, Turu, Gierek, Dąbrowski, i wielu innych), bo stanowią odrębną kategorię scenarzystów.

Jako podsumowanie link do dyskusji na forum Gildii, gdzie komiksowe cioty w płaczliwy i histeryczny sposób walczą o nobilitację gatunku proponując zamienić słowo "komiks" terminem "nowela graficzna".

Smutno
i straszno


5 comments:

gili said...

szczerze mówiąc Macieju to chyba nie bardzo zrozumiałem o co Ci chodzi. Możesz rozwinąć myśl dlaczego ci scenarzyści to takie beztalencia?

sztybor said...

Muczos w tym prawdos drogi Maciejos...

Niestetos...

Anonymous said...

Nie, ze sie nie zgadzam, ale troche zabawnie to brzmi w ustach kolesia, ktory ciska mazaje dla takich gownianych scnearzystow jak chociazby Szylak.

Witz Worx said...

"komiksowe pedały" a nie "komiksowe cioty". Nie obrażaj porządnych ludzi!
Tak wogóle to ja to pierwszy wymysliłem!

klos said...

E tam, kiedyś to komiksy miały banalne fabuły. Nie chcę już nawet wspominać np. Moebiusa, ale kto czytałby powieści o Thorgalu? Przecież to by było coś jak seria "Saga o ludziach lodu" ;-)

Bodajże Birek pisał z 10 lat temu: "komiks to słaba książka + kiepskie malarstwo" ;-) Chodzi pewnie o to co powstaje na styku tych rejonów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...