Tuesday, August 17, 2010

Dziewczyny też rysują komiksy



Subiektywny przewodnik po polskim komiksie kobiecym.


Co kilka lat, zgodnie z Prawem Natury nadanym przez Boga, w środowisku polskich twórców komiksu następuje wymiana pokoleń. Dotychczas aktywni twórcy stają się klasykami, zaś nadciągająca kolejna Nowa Fala ponownie wyważa przynajmniej część otwartych drzwi.

Tradycyjnie trwa sinusoida inspiracji i kontry. W okresie od mitycznego dla obecnych nastolatków Upadku Komuny mieliśmy już:
- stracone pokolenie Wielkiej Komiksowej Smuty lat '90
- Produktywnych z przełomu wieków
- zinowców opróżniających szuflady podczas Zbioru Plonów Timofa
- webkomiksiarzy
- kadrę postzinowców wykutych w warsztatach JEJU
- Najnowszą Nową Falę, o której pisał Daniel Chmielewski, która to Nowa Fala ustępuje już Najnowszej Nowej Fali

Tymczasem, troszkę obok tych Fal, których kryterium jest płaszczyzna momentu debiutu, głównie za przyczyną aktywności Sylwii Kaźmierczak z portalu COMIX GRRRLZ rozpoczęła się dyskusja o komiksie kobiecym.
Czyli nastąpiło przesunięcie akcentu na płeć.

Kobiety w polskim komiksie były od dawna. Jednak nie ulega wątpliwości, że podobnie jak przez wieki inne dziedziny sztuki, była to domena męska. Dla przykładu, zerknę na podsumowanie 30 numerów Ziniola (lata 1998 - 2003) i sprawdzę ile Pań udzielało się jeszcze nie tak dawno na łamach periodyku.
40 twórców.
39 chłopaków i jedna Jana Zizkova.
Na usta ciśnie się: ALE JAK TO?
Czyżby redaktor Lucek w selekcji materiału kierował się męskim szowinizmem? Nie, po prostu rysujące dziewczęta do niedawna były tylko odsetkiem komiksiarzy. Obecnie coraz więcej kobiet zajmuje się rysowaniem komiksów i takiej skrajnej dominacji płci brzydkiej jak w przywołanym starym Ziniolu nie ma.
Co nie znaczy, że nie ma w ogóle.

Dlaczego zacząłem od Fal, a przeszedłem do komiksu kobiecego (w najszerszym rozumieniu jako "robionego przez kobiety")?
Z tej przyczyny, że prawdziwy wysyp komiksiar(?) zaczął się stosunkowo niedawno. Najbardziej aktywna grupa, w której są dziewczyny jest dość młoda (jako grupa, nie mówię o wieku autorek).Pomimo, że poszczególne twórczynie należą do różnych grup i TWA to ich obecnośc na komiksowej scenie da się podciągnąć pod wspólny mianownik.
Tym mianownikiem jest "polski komiks kobiecy końca pierwszej dekady XXI wieku. Tak określona grupa nie gryzie się z wesołą wyliczanką kolejnych Fal. Wręcz przeciwnie.

Wyjątkiem jest scena mangowa, w której kobiety dominują. Grupy tej nie biorę pod uwagę dlatego, że fandom mangowy nie jest tożsamy z fandomem komiksowym (mimo iż manga to komiks). Jako ciekawostkę dodam, że czasami zdarza mi się udzielić jakiejś technicznej porady początkującym komiksiarzom. Jedyną kobietą, która zgłosiła się z pytaniem o konsultację była jedna z autorek wydawanych przez magowe STUDIO JG.

Dyskusja rozpoczęta rok temu przy okazji wydania antologii "Bostońskie małżeństwa" przebiega dwutorowo.
Z jednej strony sam termin "komiks kobiecy", który z upływem czasu (pomimo sprzeciwów "obrońców krzyża") został jednak przeforsowany.
Z drugiej strony temat dyskryminacji, który szybko nie zostanie rozwiązany.
W kwestii dyskryminacji, uważam że pomogłaby próba zintegrowania środowiska twórców komiksu i mangi. Procent rysujących kobiet względem mężczyzn wzrośnie sam.
W kwestii komiksu kobiecego jako takiego, postanowiłem przybliżyć najbardziej aktywne w fandomie autorki komiksów. Oczywiście te z Nowej Fali, czyli w moim przewodniku nie będzie:
Szarloty Pawel, Agaty Nowickiej, Agnieszki Papis, Gabrieli Becli, Joanny Karpowicz, Dagmary Matuszak, Sylwii Resteckiej ani Aleksandry Spanowicz.
Twórczość wymienionych autorek nie jest obca komukolwiek kto choć trochę interesuje się komiksem polskim ostatnich 20 lat.

Pora zatem przejść do sedna.
Gdzie się dało podlinkowaem, więc klikanie wskazane:

- Olga Wróbel
Artystka najbardziej aktywna w środowisku. Dla wielu - twarz komiksu kobiecego. Publikowała w wielu zinach i antologiach. Powoli zabiera się za autorski album. Na szerokie wody wypłynęła biorąc udział w legendarnym konkursie na pasek komiksowy (po przenosinach z Wraka na Gildię). Olga dysponując dość ograniczonym warsztatem, zbudowała charakterystyczny styl. Mistrzyni lapidarnych autotematycznych obyczajówek. Gadające głowy w wykonaniu Olgi Wróbel nigdy mi się nie znudzą.
Polecam wywiad.

- Wanda Onyszkiewicz
Absolwentka wydziału komiksowego w Instituts Saint-Luc w Brukseli. Czyli obok Kasi Adamik druga polka studiująca rysowanie komiksów zagranico. Artystka wszechstronna i posiadająca solidną bazę teoretyczną z czym u nas ciągle krucho. Niedawno Wanda wróciła do ojczyzny więc pozostaje mieć nadzieję, że nie da się Babilonowi i wkrótce zaatakuje albumem.

- Unka Odya
We wstępie przywoływałem "Listę Ziniola" a tymczasem w antologii "Sceny z życia murarza" wśród 12 zaproszonych przeze mnie do współpracy twórców jest tylko jedna kobieta. Właśnie Unka Odya. Komiksy Unki rozpierdalają luzem a jednocześnie budzą respekt do jej talentu.
Widać wielki potencjał (wsparty studiowaniem grafiki na ASP) ale autorka czasami niepotrzebnie go ukrywa. Być może z wrodzonej złośliwości nie chce się nim dzielić? Szkoda, bo gdyby tylko chciała, byłaby najlepsza. Z drugiej strony, właściwie po co?
I tak jest.

- Katarzyna Witerscheim (Panna N.)
W odróżnieniu od poprzedniczki, Panna N. bardzo sie stara. Uczy się na błędach i w trudzie oraz znoju osiąga kolejne levele. Efekty są i będą widoczne. Fani tej rysowniczki trzymają kciuki za sukces mainstreamowego debiutu za oceanem. Też kibicuję.

- Anna Helena Szymborska (SSelena)
Kolejna rysowniczka/ilustratorka z dyplomem ASP. Wszechstronna i utalentowana. Publikowała między innymi w B5 i Jeju. Swój set miała też w słynnych Outsajdersach. Komiks traktuje raczej jako drogę do celu a nie cel sam w sobie. Mimo to, liczę że kiedyś opublikuje ostateczną wersję komiksu o Owcy.

- Ewa Juszczuk
Kolejna rysowniczka/ilustratorka z dyplomem ASP. Robi karierę jako ilustratorka. W światku komiksowym objawiła się w ósmym numerze antologii Jeju, której tematem była "Kobieta w komiksie". Działa w stałym składzie magazynu KARTON.

- Katarzyna Szaulińska
Kiedyś rysowała mangę. Potrafi pocisnąć fachowy underground. Obecnie skłania się ku coraz większemu minimalizmowi. Według większośći recenzji, jej komiks był najlepszą częścią antologii Bostońskie Małżeństwa.

- Ada Buchholc
Studentka ASP. Robi karierę jako ilustratorka. Prowadzi nieregularnie aktualizowany webkomiks. W trawie piszczało również, że pracuje nad albumem.

- Ewa Jędrzejczak
Absolwentka Politechniki, studentka ASP. Autorka popularnego komiksu memotwórczego. Jedna z autorek fali webkomiksowej, od zarania działa w Kolektywie.

- Barbara Okrasa (lagu i lagu)
Studentka ASP. Publikuje świetny webkomiks Pan P.w którym eksperymentuje z różnymi technikami przy jednoczesnym zachowaniu spójności. Warto obserwować.

- Berenika Kołomycka
Kolejna artystka z dyplomem ASP. Autorka nie jest aktywna w wirtualnym fandomie. Współpracuje z Grzegorzem Januszem. Podczas MFK2010 premierę będzie miał jej debiutancki album "Wykolejeniec". Posługuje się kreską mało efekciarską ale efektywną w kontekście komiksowego napinania.

- Anna Miśkiewicz
Absolwentka Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi. Najbliższa jest jej ilustracja dziecięca. Struga fajne kartuny. Autorka albumów Central Fabrik (webkomiks, następnie wydany w druku) i Ser-ce (komercyjny projekt razem z Marcinem Podolcem).

- Agata Bara
Studentka ilustratorstwa w Essen. Autorka Leviathana wydanego nakładem Timof Comics. Obecnie pracuje nad kolejnymi komiksowymi projektami. Polecam wywiad.

- Agata Gorządek
Absolwentka łódzkiej filmówki na wydziale animacji. Aktywnie udzielała się w legendarnym konkursie na pasek komiksowy na Wraku. Zapowiadała kilka projektów komiksowych (między innymi Panów w cylindrach do scenariusza Jerzego Szyłaka) ale prace nad filmami absorbują ją kosztem komiksów.

- Mei Wong i Marta Nieznayu (siostry Bystroń)
Moją ulubioną polską rysowniczką komiksów jest Mei. Jej twórczość śledzę chyba najdłużej z wymienionych, bo pewnie jakoś od 2005 roku. Od początku przekonała mnie jej miłość do rysowania, szczerość i bezpretensjonalne emo. Mei razem z Martą Nieznayu od 2003 roku redaguje artzina Nansze. Jako pierwsze odważyły się publikować dyskryminowane w innych zinach komiksy Ojca Rene. Myślę, że gdybym debiutował 5 lat później to również wysyłałbym tam swoje komiksy zamiast wydawać swój artzin. Siostry są też autorkami hasła będącego tytułem niniejszego posta. Z tym hasłem, widocznym na fotce poniżej, były zauważone na Manifie.
Ponadto Mei i Marta N. tworzą duet Sexy Armpit. Obok Płetwonurków Szczurków jest to najfajniejsza komiksowa grupa grająca alternatywne piosenki.
Mei na klawiszu, Marta na wokalu.
O, proszę:

To jest tak zajebiste, że tylko again and again na plejliście!

- Dominika Węcławek
Jedyna scenarzystka w zestawieniu. Autorka webkomiksu Czwórka na pokładzie.
Oprócz tego pisuje entuzjastyczne recenzje i artykuły o komiksie w Życiu Warszawy.

Właśnie zdałem sobie sprawę, że przy większości wymienionych artystek figuruje zwrot "kolejna absolwentka/studentka ASP/pokrewnych". Komiks jest dla tych dziewczyn formą przekazu równorzędną z malarstwem, ilustracją, animacją, czy projektowaniem. Trochę inaczej niż komiksie męskim, gdzie narracja obrazkowa jest zazwyczaj na pierwszym planie a poza tym działa silniejszy oddolny ruch amatorski.

Być może na rzeczy jest więc hipoteza, że kobiety rysujące komiksy pojawiły się wtedy gdy komiks przestał być dyskryminowany na uczelniach?

39 comments:

Biram said...

Myślę, że poruszyłeś ważną kwestie, własnie z tym ASP. Bo jednak mam wrażenie, że dziewczyny, które potrafią rysować, zwykle idą na jakieś studia z tym związane. A faceci chyba częściej (jak ja) wola rysować "z podziemia". Po prostu faceci drogę do komiksu mają krótszą (nie mylić z drogą do dobrego rysowania).

Jarek Obważanek said...

Macieju, jak zwykle stanąłeś na wysokości zadania. Brawo!

titos2k said...

Dobrze napisane.
I ciekawa teza na koniec z tym ASP, ale myślę że trochę na wyrost.

Mam wrażenie, dla większości niezwiązanych z branżą kobiet w Polsce komiks jest kojarzony z czymś dla dzieci albo pryszczatych komputerowców/gimbusów. I założę się że jakaś ankieta by to wykazała.

mrw said...

Trzecia płeć, "nerd" (albo czwarta).

Olga Wróbel said...

Drogi Macieju, jesteś nie na bieżąco, bo właśnie skończyłam pisać scenariusz - teraz muszę go tylko poukładać, Ponieważ jednak było to przedwczoraj, mogłeś nie wiedzieć. Wybaczam.

repek said...

Mega dzięki za świetny artykuł. Sam się ostatnio do czegoś takiego przymierzałem, ale w zyciu nie zrobiłbym tego tak dobrze.


"W kwestii dyskryminacji, uważam że pomogłaby próba zintegrowania środowiska twórców komiksu i mangi. Procent rysujących kobiet względem mężczyzn wzrośnie sam."

Nie ma u mnie optymizmu w tej kwestii. Dyskryminacja w dowolnej grupie istnieje dlatego, że istnieje ona globalnie, społecznie. Potrzeba więc po prostu jak najwięcej dobrych komiksów robionych przez kobiety [oczywiste] i równoczesnego spadania poziomu szowinizmu w społeczeństwie [zupełnie nieoczywiste]. :)

Samo pojawienie się autorek mangowych - sorry, zazwyczaj takich sobie artystycznie - w środowisku, które traktuje je z góry: niewiele to da. Zresztą, po co te środowiska łączyć, skoro mangowcy dobrze się czują sami ze sobą?

Pozdrówka

repek said...

Masz jeszcze takiego mojego starocia do kolekcji:
http://komiks.polter.pl/Wywiad-z-Marta-i-Urszula-Ostrowskimi-c2251

Pozdro

mrw said...

@Zresztą, po co te środowiska łączyć, skoro mangowcy dobrze się czują sami ze sobą?

A ja właśnie byłbym za zintegrowaniem środowisk twórczych z fandomu mangowego z PŚK. Bez tego dochodzi do sytuacji, że jest sobie amatorskie wydawnictwo prowadzone przez dyletanta, które wydaje produkty często niedorobione, a które można by "dorobić", gdyby ktoś sensowny zwrócił na to uwagę.

kaerel said...

mrw

problem w tym, że komiksiarze jak sama nazwa wskazuje zajmują/ interesują się komiksami. wszelkimi - także japońskimi. a mangowcy jak sama nazwa wskazuje uznają jeden słuszny komiks - japoński (czy tam tez koreański itp). na pewno generalizuję jak potłuczony, ale nie produkuję tu historii na potrzeby wpisu - kilka edycji olsztyńskiego Implantu pozwoliło mi być świadkiem. epitetów na przykład w stronę komiksów od lewej do prawej.

Maciej said...

Ja myślę, że to można by zrobić w miarę prosto. Studio JG wysyła do swoich autorek wici żeby wbijały na MFK i organizuje sobie stoisko oraz spotkanie z autorami. Następnie wspólnie pijemy wódkę na afterparty.
Wielka filozofia.

kaerel said...

mrw

nie nie - nie chcę słyszeć, że manga znaczy po prostu "komiks". wiem o tym. ale zmienia się diametralnie znaczenie tego słowa kiedy wypowiada je biały europejczyk w... powiedzmy uogólniając: w frankofońskiej komiksowej europie. i nie chodzi o to, że nie możemy mu zabronić mówić choćnby i po klingońsku. bo nie możemy oczywiście.

mrw said...

@kaerel

(disc: używam słowa "manga" w znaczeniu "komiks japoński")

Nie wiem kto bywa na olsztyńskim Implancie, i co wygaduje na temat komiksów innych niż japońskie, i jak dla mnie to może spierdalać (i proszę, nie przerzucajmy się grzechami mangowców, bo przypomnę co Doktor Wyspa mówił o mandze w kontekście historii komiksu).

Wiem natomiast, że asymilacja twórców z fandomu mangowego wyszła by na dobre zarówno fan-man, jak i PŚK. I ze swojej strony do takiej zachęcam przy możliwych okazjach.

I mam taką propozycje, żeby nie używać tej nowomowy rodem z konwentowego straganu. To są Polacy i wbrew temu co ktokolwiek mówi, nie rysują żadnej "mangi", tylko najzwyklejsze polskie komiksy.

mrw said...

@Ja myślę, że to można by zrobić w miarę prosto. Studio JG

o ile Studiu JG zależy na wydawaniu dobrych komiksów, a nie wciskaniu "mangi" baranom, którzy nie tykają niczego poza "mangom".

W co szczerze wątpię, ale chciałbym się mylić.

Maciej said...

Niestety nie znam mangowych koterii. Na pewno jest ktoś kto mógłby to zanimować.

kaerel said...

przecież pisałem, że generalizuję. i to tylko na podstawie moich doświadczeń (nie takich w końcu wyrokujących, bo się nie poczuwam i nie powinienem nawet). podzieliłem się kilkoma obserwacjami.
i sam również byłbym za połączeniem środowisk.

no ale co my mamy do zaoferowania ludziom, którzy stworzyli wokół swoich lektur całą otoczkę/kulturę, którzy na konwenty przychodzą poprzebierani za bohaterów swoich komiksów, którzy najwyraźniej czuja się w swoim środowisku na tyle dobrze, żeby nie zawracać sobie głowy innym komiksem, mają swoje oddzielne fora, serwisy galerie. my możemy im sprzedać dobrej klasy troling i pyskówy na forach, jakiś powszechny, zmasowany ban albo gorzkie żale o kondycji polskiego komiksu.

tak w sumie to nawet nie dziwię się, że usłyszałem to co usłyszałem od tych kilku osób. choć z drugiej strony, nie wyobrażam sobie zamknięcia się na przykład tylko na kino włoskie albo prozę francuską tak dla zasady, nawet przy fascynacji.

mrw said...

@no ale co my mamy do zaoferowania ludziom, którzy

Ale ja nie chcę oferty dla mangoludków (i mangozjebów), bo z tego generalnie się wyrasta, ale dla Środowiska Twórczego Fandomu M&A.

hds said...

Świetny artykuł, tylko dlaczego otagowany "smutnym pitoleniem" ;>

Maciej said...

@Hds
Na wszelki wypadek zawsze tak taguję posty z przemyśleniami i wnioskami. Dopuszczam myśl, że nie dość że się mylę ale też niemiłosiernie pierdolę.

Maciej said...

Co do integracji środowiska twórców mangawych. Przypomnijcie sobie, że jeszcze kilka lat temu webkomiksiarze też wydawali się być odrębną kastą. Zresztą, również z syndromem oblężonej twierdzy.

mrw said...

Ehehe, kto wtedy stał tam gdzie ZOMO i krzyczał "ENDO TO NIE KOMIKS!!!111"?

repek said...

Problem w tym, Maciej, że mangowcy to naprawdę odrębna kasta. To nie jest generalizacja. Fani komiksu mangowego spod znaku Wanek i JPF "zachodzą" na siebie w nikłym stopniu.

I to nie jest moja opinia, ale Radka Bolałka z jednego z paneli wydawców na MFK. Po prostu inne światy.

Poza ofertą Hanami i paroma marginalnymi tytułami [Hiroszima], manga wydawana w Polsce to oferta na poziomie Witch czy Kaczora Donalda. Ludzie, którzy czytają Taniguchiego, już są zintegrowani.

Ja mówiłem bardziej o integracji w sensie artystycznym. Pić wódkę to można z kimś łatwo. Natomiast nie jestem przekonany, czy polscy twórcy mangowi mają wiele do zaoferowania w kwestii swojej twórczości.

Problem właśnie w tym, że wymagania mangowców nie są zbyt wysokie. I dzięki temu Studio JG wydaje, co wydaje. Dla porównania, Kolektyw, który zaczynał z takiego sobie poziomu, dziś wygląda znacznie lepiej. To także - moim zdaniem - efekt działania bardziej wymagającego odbiorcy.

Pozdrówka

Maciej said...

@Repek
Właśnie zdyskryminowałeś biedne dziewczyny z JG dlatego że słabiej rysują.

@mrw
Chodziło mi o falę tych webkomisiarzy z 2005 (obecnie między innymi Kolektyw). Endo to prehistoria.

szaulinska said...

Dzięki za noteczkę o mnie. I to jakąż miłą.

szaulinska said...

Ach, no i jeszcze jedno-fajnie napisane. Bez spinania i oceniania. Luźne, nienachalne wnioski. Jeden z nielicznych artykułów na ten temat, przy których nie otwiera się w kieszeni nóż. Dzięki.

kaerel said...

o fajnie, że pojawiła się jakaś osoba z bloga "dziewczyny rysują". możesz mi powiedzieć dlaczego kasuje się wszystkie moje komentarze na serwisie comixgrrrlz i Waszym blogu mimo, że nie wypisuję nic złego, a na blogu wręcz przeciwnie - chwalę i podziwiam (paski Szymkiewicz)?

czy ja jestem na jakieś czarnej liście?

repek said...

@Maciej
Nie myli Ci się dyskryminacja z oceną umiejętności?

A co do komiksów Katarzyny Szaulińskiej, to nawet zamówiłem sobie
http://komiks.polter.pl/Les-dar-czyli-jak-rozpoznac-i-poderwac-lesbijke-n27062

Ale jednak komiks w BM lepszy. :) Choć i tu było humorystycznie.

Pozdr.

Slo said...

Ja swego czasu wydalam komiksy w Studio JG (a ze ktos wspomnial, ze slabej jakosci,to wiadomo stare dzieje, czlowiek ciagle sie uczy)i wlasnie 'komiksy'. Mimo iz duzo ludzi mowilo na nie 'mangi' bede sie upierac dalej przy swoim, ze rysuje komiksy. I na dodatek jestem dziewczyna, ktora nie ma zadnego ASP czy tam plastyka. Po prostu sie tym jaram jak widze wiekszosc facetow ;P Kiedys lubilam niektore mangi (aktualnie nie przepadam za tym), wiekszosc ludzi co znam to wlasnie czytala mangi i tak samo komiksy. Moim zdanie dobrze by bylo wymieszac takich fanow.

Swoja droga, dobra notka, poznalam kilka nowyk autorek.

Maciej said...

@Slo
Aj, gdy układałem listę miałem zamiar też Cię uwzględnić po tym jak zobaczyłem Twój komiks na komiksomanii
ale zapomniałem :|

Widzę, że edit notki będzie konieczny!

Haku said...

Dobrze napisany artykuł. Pisać to ty obiektywnie umiesz i chwała ci za to, Macieju :)

Dalvia said...

Ciekawe, ciekawe, aczkolwiek nadal się upieram, że dziewcząt rysujących komiksy jest sporo, ale niewiele z nimi zwyczajnie wychodzi w świat...
nimniej, dzięki za wspomnienie, ale nie napisałeś, że byłam w Jeju8, ale nic to, he he.
Co do waszej dyskusji o połączeniu światów mangi i komiksiarzy, abyśmy razem jakoś współpracowali, to widzę to raczej średnio. A czemu widzę średnio, to nie będę się tutaj wypowiadać, bo możnaby było z tego zrobić pracę magisterską, a miejsca nie ma...

PannaN said...

A ja po prostu podziękuję za trzymanie za mnie kciuków

Kuba Oleksak said...

Macieju, znakomity tekścior. Jak zwykle zresztą, Twoje smętne pitolenie to jedno z fajniejszych rzeczy, które można znaleźć w komiksowej sieci.

mei said...

jejku! ładnie napisane. tak, fajny kick.

Maciej said...

Proszę bardzo. Cała przyjemność po mojej stronie.

godai said...

@Slo - od czasów SJG widać b. duży postęp, przynajmniej historia z siódmego Kolektywu na to wskazuje.

A odnośnie mieszania - nie było ostatnio na jakimś konwencie panelu "Dziewczyny rysują mangę"? Dobry pomysł i dobra droga.

pstraghi said...

Maciej, dodaj Slo. Pstrąg lubi Slo!

szaulinska said...

@kaerel

sorry, że z poślizgiem, ale nie zaglądałam. ja sama nie jestem administratorem i nie przychodzą do mnie komentarze do ocenzurowania. chyba zajmuje się tym Louise. nie wiem, czy jesteś na czarnej liście, ale słyszałam, że macie ze sobą na pieńku;p

a btw Twój komentarz dla Szymkiewicz (która, o ile mi wiadomo, naprawdę nazywa się Klimkiewicz...)już się ukazał. może więc nie jest tak źle:)

Louise said...

@Maciej
Przychylam się do komentarza Kasi, dobry tekst, fajnie napisany. Od razu milej, jak ktoś z komiksowego fandomu pisze w sieci o komiksie kobiecym obiektywnie i bez napinania pośladków.

Mam dwie uwagi:
- warto byłoby wspomnieć jeszcze o co najmniej kilku aktywniejszych twórczyniach, na przykład: Beata Sosnowska, Agata Łaguniak, Magda Danaj, Anka Steliżuk, Agnieszka Szczepaniak.
- dobrze też nadmienić, że wysyp rysowniczek, który nastąpił teraz nie wynika z faktu, że nagle dziewczyny chwyciły za ołówki, a raczej z tego, że wcześniej dostęp do ich twórczości był z rożnych powodów ograniczony (rysowanie do szuflady, mało upowszechnione blogerstwo, publikowanie za granicą, itd).

Louise said...

Acha i choć ja przy nazywaniu czegoś komiksem kobiecym obowiązkowo biorę pod uwagę też dodatkowe kryteria, a nie samą płeć, rozumiem wyznacznik jaki Ty przyjąłeś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...