Showing posts with label SP. Show all posts
Showing posts with label SP. Show all posts

Wednesday, January 28, 2009

WOŚP – kup pan cegłę!

Dzięki inicjatywie Łukasza Babiela z Motywu Drogi komiksiarze jako szeroko rozumiane „środowisko” po raz kolejny mogli włączyć się do akcji zbierania datków na leczenie dzieci.

Ze swojej strony wsparłem Orkiestrę trzema oryginalnymi planszami do Strange Places.

Timof dorzucił do każdej planszy egzemplarz komiksu.

Licytować możecie:

- tutaj (aukcja zakończona, osiągnęła cenę 109,48 zł. Zwycięzcą został dowgird. Gratuluję!)








- tutaj (aukcja zakończona, osiągnęła cenę 104,50 zł. Zwycięzcą został Piotr Kedziora. Gratuluję!)









- i tutaj (aukcja zakończona, osiągnęła cenę 194,50 zł. Zwycięzcą został dowgird. Gratuluję!)












Wielkie dzięki za udział w licytacjach!


Polecam też pozostałe aukcje.

Sunday, January 11, 2009

Aj-Waj!

Noworoczna porcja drobiazgów:

- Wśród 22 produkcji sygnowanych przez Pastelgames i nominowanych do miana GRY ROKU według jayisgames.com znalazł się również The Fog Fall (w kategorii adventure). Miłe wyróżnienie. Jeśli czujecie się w obowiązku zagłosować (na przykład na moją [i Karola] grę) to klikajcie w obrazek poniżej.


- Tradycyjnie już co roku na Polterze "Top 3 okiem twórców". Ciężko mi było dokonać wyboru trzech najlepszych komiksów wydanych w 2008 r. więc w kolejnym wpisie blogaskowym zaprezentuję mój osobisty top 10. To był dobry rok.


- Ilustracja nawiązująca do Strange Places zawisła jako startówka na WRAKU. Klikajcie w obrazek po więcej i w kolorze.


Tak poza tym, rok 2009 komiksowo rozpocząłem z naprawdę wysokiego "C" (z wręcz kastrackiego falsetu). Ale o tym w jakiejś tam mało odległej przyszłości.

Wednesday, November 5, 2008

Strange Places - Benedykt Dampc (12)

Komiks od pewnego czasu jest w dystrybucji. Z racji mikronakładu, u wydawcy zostało dosłownie parę sztuk. Co prawda, w empiku niedawno widziałem nawet WKŻ*, więc i Strange Places pewnie bez problemu będzie można nabyć. Na wszelki wypadek dodałem link do sklepu Gildii.

Kilka słów tytułem podsumowania mojej dampcowej epopei.

- Po raz pierwszy jestem w pełni usatysfakcjonowany z efektu wydania. Co prawda, przygotowanie kolorowych materiałów to dla mnie nadal czarna magia i znowu na okładce wyszły nieco inne kolory, to z druku jestem bardzo zadowolony. W pełni kontrolowałem projekt albumu, więc jeśli są jakieś wpadki to wyłącznie z mojej winy. Zrezygnowaliśmy z grzbieciku z uwagi na cenę zeszytu, ale następnym razem przycisnę z 20 stron więcej i może forma wydania ulegnie lekkiej zmianie. To kwestia kosmetyczna, ale jeśli drukowanie zeszytu z grzbiecikiem (albo w twardej oprawie) wydaje mi się głupie, to jednak album lepiej prezentuje się z owym grzbietem. Mniejsza z tym.

- Nauczka na przyszłość (i zarazem dobra rada – może ktoś skorzysta). Nigdy, ale to nigdy nie robić sobie rocznej (sic!) przerwy w trakcie rysowania albumu! Po około dwudziestu planszach (namazanych w lipcu 2007) spauzowałem na czas prac nad pierwszym Fog Fallem i wróciłem do gry dopiero… w marcu 2008. To niestety widać. Spójność bardzo wpływa na odbiór. W pierwszym Domu Żałoby poległem pod tym względem, w kolejnym udało się trzymać fason, ale znowu nie udało mi się w pełni zrealizować założeń.

- Na pewno nie udałoby mi się skończyć prac nad Strange Places bez tego bloga. Pewnie było to nieco irytujące, ale tylko dzięki opisywaniu na blogasku postępów mogłem się dostatecznie zmotywować. Rysowanie tego albumu było dla mnie naprawdę ciężką misją. Właściwie, nie samo rysowanie a długi czas realizacji i problemy z „wdrożeniem się” w temat. Na szczęście cała mordęga sklejania albumu już dawno za mną. Udało się i tak oto po trzech latach od otrzymania scenariusza nowy odcinek przygód Benedykta Dampca trafił do czytelników.

Przypomnę, że Strange Places jest drugim albumem o przygodach detektywa. Pierwszy album zatytułowany „Benek Dampc i trup sąsiada” został wydany dawno temu przez Ś.P. Mandragorę. Były to dla komiksowego ryneczku zupełnie inne okoliczności i czas gdy za rysowanie dampcowych scenariuszy (wszystkie są autorstwa Jerzego Szyłaka) brali się rysownicy aspirujący do ówczesnej czołówki. Jako ciekawostkę zapodam plotę, że nawet sławny TRUST kisił scenar bodajże do osadzonej w benkowym uniwersum Drugiej Ligii.

Minęło kilka lat. W międzyczasie Timof wydał album z nowelkami o Damcu – „Prywatny detektyw”. Scenariusze dłuższych form ciągle krążą po ludziach. Niektóre, jak „Dampc i Anioł” czekają na czwartego rysownika (Gosieniecki -> Serkowski ->KRL ->?), inne mają nieco mniejszy przebieg. Zdecydowana większość leży po szufladach. Obecnie za ilustrowanie komiksów o Benku zabrała się najmłodsza generacja komiksiarzy. O stażu tej grupy może świadczyć to, że przy nich wypadam jak weteran w komiksowej branży, co przecież nie jest prawdą.


Mam nadzieję, że jako czytelnik nie będę musiał czekać kolejnych kilku lat na następny zeszyt. Liczę, że nie będzie musiało wykluć się kolejne pokolenie komiksiarzy zdolnych do realizacji tej serii. Chciałbym aby odstęp między Strange Places a kolejnym albumem był krótszy niż między Strange Places a Trupem Sąsiada. Chciałbym tego bardzo.

Z tym,

że jak wiemy

chcieć

to

se

można.

Ponadto, po lekturze Deduktora jestem przekonany, że najlepszym grafikiem, wręcz urodzonym do rysowania Dampca byłby Marcin Nowakowski.

__________________

* ostatnie przemiędlone przez empik egzemplarze WKŻ poszły na przemiał.

Tuesday, September 30, 2008

Analny powrót i inne nowości

.
Prawdziwe święto dla miłośników komiksu - MFK2008 już w najbliższy weekend. Z planem imprezy można się zapoznać na przykład tutaj. Obszerną listę festiwalowych premier komiksowych skompilowali zaś koledzy z Motywu Drogi.

W tym roku znowu się nie wybieram, co nie znaczy że nie będę obecny duchem. Jak zwykle przygotowałem od siebie kilka nowości. Zajawki poniżej. Chętnych zapraszam do wizyty na stoiskach i oczywiście do zakupów.

1. STRANGE PLACES - Perypetie związane z powstawaniem tego albumu prezentowałem (do znudzenia) na blogu.
Komiks podobno już się ukazał, ale uznałem że za właściwą premierę można uznać MFK.
Zawsze to lepsza okazja.


Jeśli ktoś zwykł omijać moje wpisy dotyczące Strange Places i nie wie z czym to się je, zacytuję opis wydawcy:


"Dampc powraca w pełnometrażowym odcinku. Nasz detektyw stracił pamięć. Wprawdzie ma przebłyski, które dają nadzieję na jej odzyskanie, ale bieg wydarzeń nie pozwala na chwilę odpoczynku. Przemierzamy więc wraz z nim ciemne uliczek, zaglądamy do obskórnych lokali oraz zimnych cel. Wszystko to przy pomocy potęgujących absurdalność sytuacji niezwykłych rysunków Macieja Pałki."

Scenario oczywiście napisał Jerzy Szyłak.


__________________________________________

2. MASZIN 4 - Kolejny numer Tkachozowego zina. Tym razem motywem przewodnim są guziki. Uważam MASZINA za najciekawszy zin na rynku, więc uczyniłem wyjątek w swoim postanowieniu antyszorciakowym i razem z Bartkiem Sztyborem zapodaliśmy kolejny fragment Najwydestyluchniejszego. Zresztą, w przypadku MASZINA taki wyjątek będzie regułą.

Guzikowy Destyluch, to długo oczekiwany przez czytelników klucz do poskładania rozsianej po wielu magazinach układanki*.

Dla jasności sytuacji, niniejszym uaktualniam listę epizodów:

01. JEJU numer 3 - sierpień 2006 - 6 stron
02. MASZIN numer 1 - sierpień 2006 - 6 stron
03. B5 numer 2 - marzec 2007 - 6 stron
04. MASZIN numer 2 - marzec 2007 - 6 stron
05. JEJU numer 5 - czerwiec 2007 - 5 stron
06. B5 numer 3 - październik 2007 - 10 stron
07. JEJU numer 6 - marzec 2008 - 6 stron
08. MASZIN numer 3 - marzec 2008 - 4 strony
09. HARDKORPORACJA numer 2 - lipiec 2008 - 8 stron
10. MASZIN numer 4 - październik 2008 - 5 stron

____________________________________________

3. ZINIOL 2 - Niczym syn marnotrawny powracam na łamy reaktywowanego Ziniola. Przewrotnie (czy też tylnymi drzwiami), bo dla odmiany nie z komiksem swojego autorstwa ale z tekstem o serii "Y - ostatni z mężczyzn".
Oczywiście nie mogło się obyć bez błędu w komunikacji.
Tak naprawdę to tekst w założeniu miał być recenzją pierwszego tomu tej serii, który ostatnio wydano u nas.
Tak przynajmniej zrozumiałem. No cóż, o Ygreku można napisać jeszcze wiele.






Przy okazji - nowego ziniola już czytałem. W porównaniu z pierwszym numerem nastąpił (oczekiwany) solidny progres!
I bynajmniej, nie chodzi o mój skromny współudział.
Kupujcie!


_____________________________________________


4. RRY - A to z kolei nowy zinek firmowany prze PRQowskiego. Jeden z filarów "Pirata" sklecił swoisty suplement do Ziniola, bo do współpracy zaprosił skład który do tej pory stykał się właśnie w legendarnym kserowańcu. Na tę okazję wygrzebałem z szuflady dwa szorciaki. "Zombi w Leklerku" pojawiły się wcześniej w ZINIEsTRACHU (2005). Dwuplanszówka "Twój Weekend" zaś jest materiałem premierowym, ale narysowanym również w 2005 roku. Oba komiksy namazałem do scenariuszy Dominika Szcześniaka.

Dodatkowo przygotowałem dwie grafiki jako mój osobisty trybut dla twórczości Otoczaka.

Tak więc, PRQ, Otoczak, Machłajewski, Szcześniak i Pałka znowu razem. Ramię w ramię, na ksero i w formacie b5. Za około 5zł.



Życzę
smacznego
i miłej zabawy!
* chyba ?

Wednesday, September 3, 2008

Strange Places – Most w Tczewie (11)

Maraton uśmiechu zakończony!
Wczoraj namalowałem okładkę i komiks już został wysłany do drukarni.
Niniejszym przyjmuję gratulacje (zanim będzie okazja lektury ).


Gdy w kwietniu kończyłem rysowanie Strange Places miałem ochotę z rozpędu machnąć kolejny album o Benku. Lubię ten stan równowagi pomiędzy rozrysowaniem ręki a znużeniem tematem.

Na szczęście wstrzymałem się z deklaracją brania za bary z kolejnym Dampcowym epizodem do czasu postawienia kropki nad i.
Teraz wiem, że kolejnej części w moim wykonaniu nie będzie. Wypaliłem się i kolejny album strugałbym pewnie kolejne 3 lata. Odpuszczam.

Składanie narysowanego komiksu dało mi nieźle w kość. Planowałem finał prac na koniec lipca. Myślałem, że jest to wyznaczony termin ze sporym marginesem. Okazało się, że przekroczyłem ten margines o cały miesiąc. Faktycznej pracy nad postprodukcją, gdyby poświęcić jej cały dostępny czas, było na maksymalnie tydzień napinania. No cóż, okazuje się że tydzień można łatwo rozciągnąć w… kwartał! Na szczęście to już za mną.

Kolejny projekt przechodzi do historii. Udało mi się wygrzebać ze wszystkich rozpoczętych albumów. To w sumie dziwne uczucie. Od około sześciu lat, gdzieś w podświadomości czułem, że muszę się brać do pracy nad zaplanowanymi i obiecanymi (komuś, sobie) komiksami. Począwszy od Kaflików zacząłem ten nagromadzony materiał jakoś rozładowywać. I stało się. Nie mam nic do roboty.

Czas na przerwę.


Aj, co do kwestii tytułu dzisiejszej notki.
Ostatnio miałem przyjemność lektury Deduktora. No i tak przy okazji zdałem sobie sprawę jak sprofanowałem (zmaltretowałem, zniszczyłem, zmasakrowałem) Dampca. Z samą postacią Benka zrobiłem dosłownie to co Służały z nieszczęsnym mostem i jest mi z tym trochę głupio. Idealnym wcieleniem Dampca, jak dla mnie jest wersja rysowana przez Marcina Nowakowskiego (w tym Deduktorowym stylu).

No cóż.

Stało się.

Monday, August 11, 2008

Strange Places - koniec kryzysu (10)

Ufff!

Widzę światełko w tunelu.

Wszystkie plansze złożone, kadry posklejane.
Będące moim utrapieniem białe plamy (straszące pustym kadrem na wydawałoby się gotowej planszy) i upierdliwe detale w końcu dopracowane.
Do druku przygotowałem 1/3 całości komiksu.
Pozostały szarości na około 40 stronach - max dwa tygodnie pracy.

Zrobiłem projekt nowej wersji okładki. Jest dobrze.

Niestety, nie udało mi się dotrzymać terminu który gwarantowałby wydanie Strange Places we wrześniu. Tak więc, pewnie przesuniemy premierę na grudzień. Zobaczymy.

Jako pożegnanie z rysowaniem komiksu o Benku (nie dodam już żadnej kreseczki)
mini trybut dla Marka Texeiry :)

slaszzz

Thursday, July 31, 2008

Strange Places - żygam już tym ścierwem! (9)

ech

Wydaje mi się, że w związku z pracą nad "Strange Places" osiągnąłem stan psychofizyczny przybliżony do zilustrowanego na powyższym obrazku. Jak zwykle postprodukcja albumu okazała się prawdziwym wrzodem na tyłku i drogą przez mękę.

W końcu poskładałem plansze, wcisnąłem w estetyczne kadry i okrasiłem wypełnionymi literkami dymkami. Zaprojektowałem również wewnętrzne strony okładek. Ale to niestety jeszcze nie koniec. Co prawda, namalowanie okładki będzie samą przyjemnością (dlatego zostawiam ją na koniec) to do dziś nie wyrobiłem się z szarościami i ciągle mam do wycyzelowania kilka kadrów. Co więcej, złapałem się na tym że poprawiam wcześniejsze strony a to by już świadczyło o tym że pogrążam się w kompletnym szaleństwie! Jeszcze chwila i wyrzucę gotowy komiks do kosza, tak jak to zrobiła pierwsza ilustratorka Szyłakowych "Panów w cylindrach".

No, może nie będzie aż tak źle. Nadmierny autokrytycyzm nie jest cechą określającą mnie w jakiś szczególny sposób.

W każdym razie, pozostało mi dwa tygodnie do ostatecznego terminu oddania komiksu do druku.

Zegar tyka.
Lato w pełni.
O urlopie mogę sobie pomarzyć.

Saturday, May 31, 2008

Strange Places - palenie gumy (8)

Przez około 12 godzin wymazywałem ołówek spod tuszu.

DWANAŚCIE GODZIN!

W przyszłości będę to czynił na bieżąco (ale przynajmniej po raz pierwszy mam czyściutkie plansze). Obiecałem sobie, że wszystko poskanuję do końca maja. Niespodzianka! Udało się! Została cięższa część pracy: Ramki, dymki, szarości i skład. Do końca lipca komiks powinien być gotowy. Podłubałem też przy okładce, ale za wcześnie jeszcze na pokazanie efektu końcowego.

Tymczasem małe promo.
Pamiętacie tego gościa?Tak, to Benedykt Dampc.
Benek.

EDIT: Koledzy w komentarzach poniżej mieli rację, więc wymieniłem obrazek na taki z charakterystycznym Benkowym logiem. Wielkie dzięki dla Rafała Sz. za podesłanie rzeczonego loga. Seryjności Benedykta Dampca stało się zadość.

Saturday, April 26, 2008

Strange Places - wiecha! (7)

Zdaję sobie sprawę, że ostatnie wpisy dotyczące postępu prac nad Strange Places były nudne.

„W tym tygodniu napompowałem tyle plansz, a w tym tygodniu tyle…”.

Dość.

Zadanie (auto)motywacyjne zostało zrealizowane.

Komiks w zasadzie już narysowałem. Zostały detale (dosłownie kilka kadrów retrospekcji) do machnięcia w czasie kilku wieczornych posiedzeń przed telewizorem. 56 stron leży przede mną czekając na obróbkę i przygotowanie do druku.

Słowem podsumowania etapu rysunkowego kilka refleksji sprzętowych:

Historia jest w miarę naturalnie podzielona na dwa rozdziały. Każdy zrealizowałem używając innych narzędzi.

Do zwizualizowania części „nocnej - staromiejskiej” użyłem zestawu numer 1.

Piórko, pędzelki, kredka, czarny tusz, woda z kranu do lawowania.

Narzędzia tradycyjne i wymagające wprawy w użyciu, ale umożliwiające uzyskanie wspaniałych efektów (miękka kreska, ekspresja, fajne brudy).


Przy pracy nad częścią „dzienną – śródmiejską” wspomagałem się zestawem tanich cienkopisów i markerów. Żadne tam japońskie cuda mazaczej techniki, tylko Herlitze i Stabillo made in Germany (+ anonimy z kiosku ruchu). Po kilku dniach już zaczynają się utleniać i zmieniać kolor na czerwony. Nic to, papierowa plansza to półprodukt.

Po wygumowaniu ołówka plansze rysowane flamastrami również polawuję. Później wszystko zeskanuję i gdzieniegdzie dodam jakiś raster.

Akurat, będzie co robić do końca maja.

Wtedy też kolejny raport na blogu!

Sunday, April 20, 2008

Strange Places - Alleluja i do przodu (6)

Kolejny tydzień skreślony z kalendarza.

Pogoda piękna
więc codziennie sobie funduję spacer
z pracy do domu
(przy okazji przeobiłem dyskografię New Order - o mój boże!)

i rysuję (a jakże).

Nagrzmociłem 9 plansz.
Jestem na etapie 49 strony - z docelowych 58
(według scenariusza jestem na 43 :)

Realnym staje się plan dojechania do końca w przyszłym tygodniu.

A w maju orka postprodukcji.

Tymczasem znalazłem mega-babola.
Gdzieś nie doczytałem scenariusza i będę musiał przerysować kilka kadrów.

O ile nie stron!

Plan na przyszły tydzień: finał.
No to do następnego!

Sunday, April 13, 2008

Strange Places - porażka (5)

Na bieżący tydzień zakładałem minimum 7 stron
z elementem trudności (rysunek "realistyczny").


No i nie wyszło.


Narysowałem pięć i pół.
W tym jedną z plecami konia.

Strange Places osiągnęło właśnie 40 planszę.

Do końca jeszcze 18.
Czyli 2/3 już narysowałem do tej pory.
Zakładałem ukończenie rysowania do końca sierpnia
ale realny staje się termin końca kwietnia!

W każdym razie, termin wydania nadal jest stały - październik 2008.

Kolejny tydzień jadę bezstresowo.
Ile zrobię, tyle zrobię.
Tym razem bez planu minimum i normy.

Muszę złapać oddech.

Sunday, April 6, 2008

Strange Places - stachanowcem być! (4)

Tydzień minął jakby kto kutasem mignął*
Tudzież strzelił z pejcza.
Lub z gumy w spandeksowych majtach spajder-mana.

Dziś zgodnie z obietnicą podsumowanie pierwszego etapu wyzwania w rysowaniu na ilość (nie olewając jakości - jaka by ona nie była).

Tak, narysowałem 12,5 strony.
Soczystego undergroundu, czy też alternatywy - jak zwał, tak zwał.
Gotowe jest 36 (i pół) strony z docelowych 58.
Według scenariusza jestem na 32 z 46 - tak w ramach ciekawostki.

W przyszłym tygodniu nowa zabawa.
Do planu minimum z ubiegłego tygodnia (7 plansz)
dodaję element trudności - tak zwane plecy konia.
W tajemnicy od kilku miesięcy walczę z tematem szlachetnego rysunku realistycznego.
W końcu zaczynam łapać o co w tej konwencji chodzi, więc chyba najwyższy czas się sprawdzić.

Trzymajcie kciuki!
Za tydzień (umówmy się w przyszłą niedzielę) zdam relację z placu boju i wyznaczę cel kolejnego etapu.

IHAAAAA!

Monday, March 31, 2008

Strange Places - dłubanie (3)

Już dawno nie próbowałem sobie stawiać stachanowskich wymagań w temacie rysowania plansz na tak zwaną "masę". W ubiegłym roku optymalną szybkością była dla mnie plansza dziennie w ciągu 30 dniowym co opłaciłem letnim kryzysem. Tymczasem wracam do pomysłu ambitnego napinania przy okazji rysowania "Strange Places".

Tak więc, zaczynam od dzisiaj. Koniec testu w niedzielę. Plan minimum to 7 plansz (żeby nie zaczynać od niższego pułapu niż rok temu). Optymalnie 10. Za każdą kolejną kupię sobie jakiś komiks :)W niedzielę zdam relację ze swojego stanu psychofizycznego i wytyczę cele na kolejny tydzień.

Hej hoł - lets goł!

Thursday, March 6, 2008

Strange Places - misja "storyboard" (2)

W końcu przysiadłem nad scenariuszem i rozrysowałem sobie szkicowo poszczególne plansze.
Komplet wygląda tak: Jest to szkielet będący niezłym punktem wyjścia do dalszego rysowania komiksu.

Podliczyłem wszystkie plansze i wyszło mi "okrągłe" 58 stron komiksu + 2 na stopkę i tytułową (czyli 60 + okładki, których nie wliczam) . Bardzo elegancko. Nie muszę nic wycinać ani dodawać.
Mimochodem 46 plansz według scenariusza rozrosło się o 12 kolejnych. Nie jest to więc jakiś szczególny hardkor. Wojtek Stefaniec pewnie spokojnie dobiłby do setki plansz.

W czasie pracy nad planowaniem kompozycji kadrów najwięcej problemów miałem z często powtarzanym przez Jerzego Szyłaka podziałem na 7-9 obrazków na planszy. W połączeniu ze sporą ilością tekstu stanowiło to dla mnie nie lada wyzwanie. Nie zaszalałem szczególnie jeśli chodzi o samą formę komiksowych ramek, których układ będzie raczej mało ekstrawagancki. Planem optimum jest rozwinięcie tego co zrobiłem graficznie w Domu Żałoby. Ambicją zaś zróżnicowanie i uatrakcyjnienie kadrowania ( tu wielkie dzięki za inspiracje dla niesamowitego Marka Rudowskiego).

Zaczynam dłubać kadr po kadrze.
Do końca sierpnia powinienem skończyć, żeby bezstresowo zająć się postprodukcją.

C.D.N.

Wednesday, February 13, 2008

Strange Places - step baj step, uuuu bejbe! (1)

Jak zapowiedziałem wczoraj, zaczynam prezentację postępów pracy nad komiksem "Strange Places".Cele prezentacji są dwa. Dla mnie jest to swojego rodzaju motywacja do skończenia komiksu i pamiątka do przyszłego archiwum. Cel ogólny to ambicja stworzenia materiału dydaktycznego w postaci poglądowej . A nóż, komuś przyda się w pracy nad własnym komiksem coś co tu sobie u mnie podpatrzy? Na pewno nie będzie to typowy tutorial i mam świadomość, że wartość poznawcza w pokazywanych samplach i etapach jest raczej znikoma a w najlepszym razie oczywista. W każdym razie liczę, że coś tu się wykluje.

W pierwszym odcinku krótkie podsumowanie dotychczasowych zmagań.


1. Scenariusz.

Autorem jest Jerzy Szyłak. Historia powstała w połowie 2005 roku. Po ostatnich poprawkach scenariusz wylądował u mnie. Co pewien czas, odkurzam go i sobie czytam. Po czytaniu powinien nadejść etap realizacji. Z tym już jest niestety trudniej.

Jerzy Szyłak założył, że komiks będzie liczył 46 plansz. Do tej pory skończyłem 23 plansze. Według scenariusza jestem na 19 stronie. Scenarzysta nie jest szczególnie apodyktyczny pod względem kompozycji planszy. Opisuje kolejne sceny i ujęcia a nie skupia się na układzie kadrów na planszy (zdarzają się oczywiście wyjątki). Ja traktuje dość dowolnie kadrowanie w scenariuszu. Czasami jak mam ochotę i możliwość to udaje mi się zawrzeć całą scenę w jednym obrazku, a czasami potrzebuję dorysować płynną sekwencję lub kadr z "przestojem" albo jakąś pokazówką. Będzie to widać za chwilę.

2. Próby i błędy - koncepcja oprawy graficznej.

Na początku chciałem całość namalować, ewentualnie narysować w kolorze z wykorzystaniem wszelkich dostępnych środków. Pierwsze podejście do tematu:


To jednak nie było to. Technika mieszana wygląda bardzo efektownie czego najlepszymi przykładami są Glinno, Lovecraft czy komiksy Wojtka Stefańca. Mieszanie rysunku tuszem, ołówkiem, kredkami, z farbami akwarelowymi, gwaszami, akrylami, pastelami, węglem... Wymieniać można jeszcze długo. Minus jest jeden ale ciężki do zignorowania. Jest to technika czasochłonna i szczególnie brudząca. Niestety nie mam pracowni i rysuję zazwyczaj na kolanie. Z drugiej strony chciałem żeby komiks był wykonany ręcznie a nie ze wspomaganiem komputerowym. Na moim etapie umiejętności malarskich, każdą planszę musiałbym cyzelować w fotoszopie.

Myślę, że jeden album rocznie (przy rysowaniu hobbystycznym) to plan realny. Jeśli zostałbym przy technice mieszanej, to Strange Places leżałoby na warsztacie jeszcze kilka kolejnych lat.
W związku z tym, drugie podejście wyglądało tak:


Ta sama scena co poprzednio.

Zrezygnowałem z malowania na rzecz rysunku brązowym tuszem, koloru akwarelką i wyciągnięciu detali czarnym tuszem. Wygląda to nawet fajnie i z przyjemnością kiedyś zrobiłbym komiks w tym stylu. Niestety, na tym etapie dochodzi kolejny problem - druk.

Właściwie nawet nie tyle druk jako taki co druk u Timofa, który zadeklarował się że chciałby wydać ten komiks.

Jaka jest specyfika polskiego mikroryneczku komiksowego wiedzą chyba wszyscy zainteresowani tematem. "Strange Places" jest częścią nieregularnego cyklu komiksów o Benku Dampcu. Pierwszy album wydała dawno temu ś.p. Mandragora, zbiór szorciaków opublikował Timof. Od pewnego czasu wszystkie komiksy Jerzego Szyłaka ukazują się właśnie pod szyldem Timofa, co niesie ze sobą oczywiste plusy i minusy.

Zważywszy zarówno na jedne jak i drugie (oględnie mówiąc o mimochodem wspomnianych) stwierdziłem, że jedynym rozsądnym wyjściem będzie narysowanie komiksu w czarni i bieli (ewentualnie w szarościach).

Trzecie podejście zatem wypadło tak:

Ostateczna wersja pierwszej sceny. Z efektu jestem zadowolony. Pod koniec, jak już będę dysponował kompletem plansz, wszystkie jeszcze lekko podretuszuję usuwając wyłapane babole.
Taka metoda rysowania sprawdziła się w moim przypadku przy realizacji czwartego odcinka "Domu Żałoby". Jedna plansza to 2-3 godziny pracy. Ręczna robota. Wsparcie elektroniczne właściwie zredukowane do niezbędnego minimum. Co najlepsze, z każdą następną stroną ręka rozluźnia się coraz bardziej i kreska staje się pewniejsza przy jednoczesnym zachowaniu spójnego stylu. Dzięki temu nie będzie potrzeby poprawiania i przerysowania plansz w nieskończoność.


c.d.n.

Tuesday, February 12, 2008

Drobiazgi

Szanowni Państwo.
Z największą przyjemnością przychodzi mi zaanonsować debiutancki album Jacka "Głowonuka" Świdzińskiego. "Paproszki" opuszczą drukarnię co prawda w marcu, ale ja już sobie ten albumik po znajomości przeczytałem i wiem jedno: chłopaki z "Hardkorporacji" będą musieli się bardzo postarać żeby dorównać Świdzińskiemu w szokowaniu czytelników.


Bezkompromisowo, śmiesznie, sympatycznie i obleśnie - wszystko w jednym komiksie!

A zresztą, co ja się będę produkował.
Niech przemówi autorytet Pana Kołodziejczaka:
Jako prewju zaś, bardzo niestandardowo
komiks, którego po pierwsze w "Paproszkach" nie będzie
a po drugie nie narysował go Głowonuk tylko Mazol.
Recenzję pewnie napiszę wkrótce.

- Tymczasem, bez większego szumu i promocji (kolejny z timofowych standardów) ukazał się album Daniela Chmielewskiego "Zostawiając powidok wibrującej czerni". Podobnie jak w przypadku "Paproszków" również postaram się wkrótce napisać coś więcej o tym komiksie bo zdecydowanie zasługuje on na uwagę. Co warto zauważyć, jest to chyba najbardziej nieoczekiwany debiut w polskim komiksie ostatnich lat.
Zapraszam na bloga autora.

- Mariusz Zawadzki na swoim blogasku odniósł się do mojego napastliwego w tonie posta i wyklarował sytuację jaka miała miejsce w przypadku zwinięcia się Domu Komiksu. Warto przeczytać.
Masakryczna ilustracja z "Krwawego kombatu" rozczuliła mnie. Ale z drugiej strony potwierdziła też moją niechęć do rozdrabniania się przy szorciakach. Liczę na to że Mariusz ciśnie w końcu jakieś porządne czytadło, bo niestety w ciągu egzystencji Domu Komiksu nie wykorzystał nawet części swojego graficznego potencjału, który widać choćby na tej planszy.

- Nawiązując do powyższego, zakończę monotematycznie. Stwierdziłem, że pora na kolejny krok w mojej osobistej "krucjacie antyszorciakowej". Tak więc, ostatecznie kończymy publikowanie następnych epizodów "Najwydestyluchniejszego" w zinach. Ostatnie cztery fragmenty, które komuś obiecałem pewnie się pojawią (o czym nie omieszkam tu poinformować), ale więcej krótkich epizodów już nie będzie. Wszystkim czytelnikom i fanom "Destylucha" chcielibyśmy niniejszym z Bartkiem podziękować za uwagę i życzliwość. Jeszcze wrócimy do tematu w formie albumu. Kiedyś.
Na blogu będę w miarę regularnie raportował postępy prac nad "Strange Places". Co prawda nie zamierzam doprowadzić do horroru pieczołowitości w ukazywaniu kolejnych faz dopieszczania planszy, ale od tej pory (aż do upragnionego finału w postaci wydrukowania albumu) "Strange Places" będzie blogowym priorytetem.

Zaraz po plotkach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

KPO

KPO
KPO dla kultury