Monday, July 26, 2010

Z archiwum kleju i nożyczek - Zimne Nogi

W życiu prawie każdego młodego twórcy nadchodzi chwila, gdy pragnie ofiarować swoje DZIEŁA ludzkości. Obecnie w takim przypadku stawiamy blogaska (lub coś w ten deseń). Kiedyś zaczynało się od kombinowania z xeroprasą.

Jeszcze kilka lat temu ziny prezentowały się niezwykle chałupniczo. Skład przy użyciu najprostszego edytora tekstu był wyższą szkołą jazdy. Tytułowe klej i nożyczki to standard. W dobie względnie taniego druku należy też pamiętać jak drogie było xero. Gdy robiłem pierwszego zinka, przemierzyłem cały Lublin poszukując punktu gdzie bez większych problemów raczą skserować mi obrazki. Zazwyczaj na dzień dobry pracownicy budek małej poligrafii walili cenę za stronę o 100-200% wyższą od kosztu kopii strony samego tekstu. Jeden z legendarnych zinowych redaktorów miał to szczęście, że bodajże jego ciocia prowadziła taką ksero-budkę. O jakości profesjonalnego druku jaki miały Komiks Forum lub AQQ można było sobie pomarzyć.

Kilka lat później nastąpił przełom. Xero staniało, realna stała się też opcja riso. Początkiem nowej jakości wydawania zinów był pierwszy numer Jeju. Totalnie amatorski materiał wyszedł od razu z drukarni. Od tamtej pory forma wydania przestała stanowić o określeniu danej publikacji mianem zinu. Z klasyfikacją jest problem do dziś co można zauważyć choćby w przeglądzie zinów ukazującym się w Ziniolu. Na początku XXI wieku taki problem był zagadnieniem czysto abstrakcyjnym.

Pierwszego zina wyprodukowałem jakoś na początku 2002 roku. Zimne Nogi były art-zinem zawierającym opowiadania, wiersze, grafiki oraz komiksy. Materiał to wypadkowa mojego werbunku i pozostałości z niezrealizowanego projektu z 1999r. w którym nie brałem udziału. Koledzy z Leska mieli zajawkę na wydanie zinka, ale akcja (jak wiele innych wspaniałych pomysłów z dziedziny animacji kultury) rozeszła się po kościach. Po dwóch latach podjąłem temat, pożyczyłem nazwę i złożyłem to co zostało w skromny zeszycik. Jak zwykle w przypadku takich projektów, ambicje były dużo większe niż efekty. Oddając sprawiedliwość, zin miał być podsumowaniem działań kolektywu ale z biegiem czasu stał się dla mnie punktem wyjścia do komiksowej działalności. Na pewno, gdybym sam nie publikował swoich komiksów to skupiłbym się na ich rozsyłaniu do innych periodyków. Gdy zacząłem od razu na swoim, inne pola możliwego pokazania się stały się na pewien czas niepotrzebne. Do czasu.

Zimne Nogi ukazały się w trzech odsłonach datowanych na rok 2002.
Później zmieniłem nazwę na Wdruq, przy jednoczesnej kontynuacji numeracji.

Obecnie, jak to bywa z zinami są to już białe kruki
czy też raczej ciekawostki dla kolekcjonerów-hardkorowców.
Nakład wynosił kilkadziesiąt egzemplarzy (30-60). Cena 5,00 PLN - cena idealnej zeszytówki.
Dystrybucja bezpośrednia tylko w przypadkowe dni w hallu głównego budynku KULu.
Część egzemplarzy rozesłałem do redakcji magazynów komiksowych. Matryce najprawdopodobniej przepadły.



ZimneNogi nr1/2002
xero, a5, 24strony

w numerze 1:

-Anna Szamruchiewicz
-Piotr Kosztyła
-Włodzimierz Przygórzewski
-Krzysztof Konik
-Maciej Pałka


Opowiadania Piotra można było przeczytać online na "bratniej" stronie projektu zarządzanej przez Pawła Czekańskiego. Niestety obecnie nawet google nie ma kopii strony, więc chyba ostatecznie odeszła w niebyt.

Właśnie zwróciłem uwagę, że literki na wzruszająco nieporadnej winiecie mają zaakcentowane Z i N. Nie pamiętam czy to było w planie.

Ponadto każdy numerowany egzemplarz posiadał unikatową relikwię Pięknego Miguela co zdecydowanie wpłynęło na popularność zina w KUL. Tradycyjnie, po relikwię łapki studenckiej braci i personelu tego Uniwersytetu wyciągały się chętniej.




ZimneNogi nr2/2002
xero, a5, 24strony

w numerze 2:

-Anna Szamruchiewicz
-Piotr Kosztyła
-Maciej O'Tręba
-Maciej Pałka

W drugiej odsłonie zakończyliśmy eksploatację szuflandii. Większość materiału powstała już specjalnie do tego wydania.

Tym razem obyło się bez gratisowej relikwii.

W porównaniu z pierwszym numerem, wzrosła ilość prozy kosztem komiksu! Mimo to stałym punktem zina stały się dwie serie komiksowe: "Przygody Gnoma Jorgu" i "Zamek Franza Kafki jako antymodel administracji". Oba komiksy później wydałem jako albumiki.



ZimneNogi nr3/2002
xero, a5, 24strony


w numerze 3:

-Maciej Pałka
-Anna Szamruchiewicz
-Paweł Czekański
-Maciej O'Tręba
oraz
-Basia Zieziulewicz
-Łukasz Bogacz

Trzeci numer został całkowicie zdominowany przez Lubelski odłam projektu. Gościnnie co prawda zagościł Paweł, ale zin już ostatecznie nie miał prawie nic wspólnego z pierwotnymi założeniami. Podobnie, rozminęliśmy się z mutacją internetową. Odpuściłem kontynuację wydawania zina pod pierwotną nazwą.

Gościnnie pojawił się również Łukasz Bogacz, w komiksowym półświatku znany jako scenarzysta wygrywający konkursy (ostatnio o Szopenie). Jego komiks z rysunkami Benedykta Szneidera znalazł się w Antologii komiksu polskiego - Człowiek w probówce - wydanej w 2004 r. przez Egmont. W Zimnych Nogach zamieściłem wymęczoną przeze mnie dwuplanszówkę "Przejście" do jego scenariusza.

Na okładce drzewko na placu przy Zaułku Hartwigów/Rybnej/Ku Farze w Lublinie.

c.d.n.

10 comments:

Pharas said...

Kto jest autorem okładki do numeru 2?

Maciej said...

To mój rysunek.

Pharas said...

Fajny. :)

Maciej said...

Dzięki :)

Daniel Gizicki said...

kurna chyba mam nawet dwa numery gdzieś... Mi opchnąłeś na którymś konwencie, chyba wtedy coście mieli do łodzi podróż z przygodami.

Maciej said...

A to nie było aby WdruQ?

Jarek Obważanek said...

Ciekawe, czy znajdę Zimne Nogi gdy będę robił remanent Dziedzictwa KKK? Dam znać!

Maciej said...

Tobie NA PEWNO wysyłałem.

BasiaZ. said...

Maciej, ale stare czasy... Przypomniało mi się, jak bazgrałam coś kiedyś na wykładach :) Muszę odszukać w domu te "Zimne Nogi"... chyba jeszcze gdzieś je mam :)

Maciej said...

Stare, dobre czasy :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...