Sunday, September 16, 2012

CORBEN na niedzielę – WIELKA STOPA (2005)

 Cykl blognotek poświęconych niesamowitym komiksom wspaniałego Richarda Corbena.
W roku 2004 wydawałoby się, że Corben już zadomowił się na swojej „emeryturze” u majorsów (DC/Marvel). Współpraca z Brianem Azzarello jak wiadomo zaowocowała ciekawymi albumami. Ukazał się też numer antologii SOLO poświęcony (nomen omen) krótkim formom zilustrowanym przez Corbena. Nadal jednak upychanie twórcy w klimaty około trykotowe czy sporadyczne występy gościnne (Swamp Thing) były raczej świadectwem poszukiwania bezpiecznego miejsca dla zasłużonego klasyka. Widać jednak, że rysownik nie składał jeszcze broni. Zatęsknił do swoich ulubionych tematów czego efektem jest BIG FOOT - czterozeszytowa miniseria wydana przez IDW.
Corben wrócił do tego w czym był najlepszy, czyli do rysowania potworów.

W 1973 roku w przerażających okolicznościach ginie małżeństwo biwakujące w chatce w Parku Narodowym Blackwood Mountains. Ocalał tylko Bill, chłopiec którego wersja wydarzeń zostaje zignorowana. Masakrę zamieciono pod dywan. Do czasu. Mija 30 lat i ponownie dochodzi do brutalnych ataków. Bill wraca na miejsce traumy z dzieciństwa aby pomścić swoich rodziców. W polowaniu na tajemniczą bestię pomaga mu szeryf Hicks przypominający z aparycji Chucka Norrisa.

Fabuła prosta jak budowa cepa oparta jest na sprawdzonym schemacie horrorów. Mimo klisz napięcie jest bardzo sprawnie budowane. Sceny biegania po lesie i rozrywania żywcem kolejnych turystów (jest też rzeź nastolatków!) choć przewidywalne – nie nudzą. Antagonista zazwyczaj pojawia się znienacka, wyskakując nagle z rykiem na efektownym splashu. Potem następuje zwyczajowa jatka. Następnie chwila wytchnienia, znowu małpa wyskakuje z krzaków... i tak aż do wybuchowego (serio!) finału.
Steve Niles i Rob Zombie postawili na bezpretensjonalne gore z badassowymi momentami. Zresztą, te nazwiska mówią za siebie. Trzeba jednak dobitnie podkreślić, że komiks broni się tylko dzięki ilustracjom. Niezłego wrażenia nie są nawet w stanie popsuć paskudne kolory w których roi się od błędów wynikłych z nieporadności (sic!). Po raz kolejny okazało się, że Corben jest artystą umiejącym pociągnąć nawet najbardziej durny scenariusz i (mimo sabotażu kolorystów) upichcić z niego coś zjadliwego.

W efekcie, dość średni chałturniczy komiks stał się odskocznią w kierunku horroru. Z perspektywy widać, że był to stały trend. Majorsi pozwolili straszyć starszemu panu w kolejnych projektach a na horyzoncie pojawił się bodaj najlepszy „potworny” komiks ostatnich dwóch dekad: Hellboy.

BIG FOOT 
scenariusz: Steve Niles & Rob Zombie
IDW Publishing 2005

GROAAAAAAAAAAAAAR!
Ilustracja streszczająca całą fabułę.

2 comments:

Marcin Zembrzuski said...

Zombie planował nawet film na podst. tego komiksu nakręcić. Nie tylko zresztą tego. To chyba dobrze, że nic z tego nie wyszło.

Maciej Pałka said...

Jeśli szeryfa zagrałby Chuck Norris to żałuję, że nie wyszło :(

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...