Wednesday, November 17, 2010

Konstrukt - recenzja

Po moim emocjonalnym występie w przeddzień premiery Konstruktu, myślę że warto wrócić do tematu. Zrobiłem sobie trzy podejścia do pierwszego zeszytu i na spokojnie mogę pokusić się o w miarę rzeczową recenzję.

Z racji, że akcja promocyjna komiksu bardzo mnie nakręciła, muszę przyznać że październik dłużył mi się niemiłosiernie. Przykładowe plansze i wywody autora podczas akcji kibicowania Konstruktowi na Ziniolu zaostrzyły mój apetyt. Gdy zaczęły się obsuwy terminu, oczekiwanie stawało się wręcz nieznośne. Ostatnio czułem się tak ponad PIĘTNAŚCIE lat temu gdy czekałem na pierwszy numer X-menów rysowany przez Jima Lee (dokładnie numer 4/1994!).
A tu nagle, mając 30 lat na karku czuję się jakbym odbył podróż w czasie! I to za sprawą debiutanckiego komiksu nikomu wcześniej nieznanego Jakuba Kiyuca.

Pierwsze wrażenie, gdy miałem już zeszyt w ręku, odpowiadało wyobrażeniom. "Czarna Materia prezentuje: KONSTRUKT" formą wydania przypomina komiks wydany w okresie dominacji TM-SEMIC. Co więcej, wydany dawno temu, gdyż druk jest specjalnie przybrudzony. Na dzień dobry zaczynamy więc lekturę komiksu udającego artefakt znaleziony na strychu, wydany w czasie gdy jako dzieciaki zachwycaliśmy się przygodami wspomnianych x-menów i z wypiekami czytaliśmy na stronach klubowych streszczenia nieosiągalnych komiksów Vertigo. Niewątpliwie autor/wydawca Konstruktu też był jednym z takich dzieciaków i genialnie zagrał na NOSTALGII (swojej i pokolenia Semica).

Pierwsza lektura była dla mnie traumą.
Towarzyszyły mi odczucia skrajnie ambiwalentne. Od zachwytu zajebistością aż po zażenowanie chujowością komiksu. Raz myślałem "GENIALNE", a zaraz potem "co za grafomania"!
Odłożyłem komiks z mętlikiem w głowie - nomen omen VERTIGO! Ale nie był to haj, a raczej bad trip. W każdym razie, po tak silnym pierdolnięciu w mózg, nie rzuciłem zeszytem w kąt lecz odłożyłem z CHĘCIĄ na ponowną lekturę. Nie dlatego, że chciałem Konstruktowi "dać drugą szansę" lecz dlatego, że kwaśna faza jednak zrobiła na mnie piorunujące wrażenie.

Kolejne dwie lektury przebiegły spokojnie. Wiedziałem już czego się mogę spodziewać. Teraz mogłem na sucho zanalizować komiks i nazwać jego mocne i (niestety) słabe punkty.

PLUSY:
- Stylizacja na komiksowy relikt i wspomniana zagrywka na nostalgii.
- Mistrzowska narracja. Budowanie napięcia i zawieszanie akcji są na medal. Ogólna kompozycja jest wzorowa. Pod tym względem Konstrukt jest chyba najlepszym komiksem jaki czytałem w tym roku.
- Świetne kolory, również stylizowane na robotę sprzed ery cyfrowej separacji. Jest płasko, czasem z oczojebnym rastrem - fachowa robota.
- Brudna brutalna kreska. Widać moc w łapie. Jednakże z pewnymi zastrzeżeniami, o których niżej:

MINUSY:
- CHAOS! O ile kompozycja (czyli "ramy" komiksu) jest świetna, to już "mięcho" którym owe ramy są wypełnione było miejscami równie świeże jak słynne (jebiące trupem) lubelskie JeszBurgery. Rysunki są w większości nieznośnie nieczytelne. O ile w wielu scenach zastosowany chaos robi wspaniały mindfuck to czasem brakuje oddechu. Nieprzypadkowo komiksy Vertigo w większości są rysowane neutralną kreską. Nawet komiksy mające bardziej artystyczną wartwę graficzną zachowują jednak główną zasadę - KOMUNIKATYWNOŚĆ! Owszem, autor może twierdzić, że "to było w planie" ale dowodem przeczącym takim ewentualnym tłumaczeniom jest sam komiks. Czarno (z kolorem) na białym - widać nieprzemyślane wykonanie. Otóż, w kilku scenach gdzie rysunkowy rozpierdol był ZBĘDNY, artysta nie odpuścił i zabrakło mu dyscypliny. Widac to zwłaszcza w scenach z Erykiem i na ostatnich trzech planszach, które aż proszą się o więcej kontaktu z czytelnikiem.
Rysunki mi się podobają, ale w tym całym szaleństwie w momencie realizacji zabrakło namysłu "co chcę osiągnąć"?
- Komiks jest pełen irytujących błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. Takiego powrotu do tradycji TM-semic jednak sobie nie życzę.

Po pierwszym odcinku ciężko mi powiedzieć więcej o fabule. Jak na razie mam wrażenie, że autor (będący fanem LOST) niestety nie odrobił lekcji, którą można wyciągnąć z jego konstrukcji. Seriale, które próbowały powtórzyc sukces LOST a stawiały na pierwszym planie TAJEMINCĘ (Flash Forward, Persons Unknown) już zdechły. Dlaczego? Bo siłą napędową nie może byc tylko sama nawet najbardziej pokręcona mitologia. Podstawą są bohaterowie: tacy jak Sawyer, Kate czy doktorek. Bohaterowie, którym kibicujemy. A jak na razie w Konstrukcie tym co mnie najmniej obchodzi są losy bohaterów właśnie. I tu jest pies pogrzebany.

Inicjatywa wydawnictwa Czarna Materia jest zacna. Zostałem fanem i na pewno będę kupował kolejne zeszyty, tym bardziej że są fajne i tanie jak barszcz.
Komiks jest dobry, a moje oczekiwania wciąż rosną.

Zeszytówki wróciły!
"Czarna Materia Prezentuje: Konstrukt" 1/10. Autorzy: Jakub Kyiuc, Gośka Pomian. Wydawca: Wydawnictwo Czarna Materia 2010 - strona wydawcy, sklepik wydawnictwa.

7 comments:

Marcin "Dr.Agon" Górski said...

Ja dłużej się wypowiem w piątek na swojej stronie. Powiem tyle, fajnie, że zauważyliśmy to samo, czyli miły klimat oraz kurewskie błędy i miejscami źle rozrysowane kadry. No i też będę kupował.

Łukasz Okólski said...

O błędach Kiyuc wspomniał u mnie w komciach, że celowe i jest jakiś w tym zamysł. Wyjaśnienie ma być na konstrukt-blogu. Jak dla mnie taka zajawka to trochę strzał w stopę, ale ja sam jestem jednak jebanym analfabetą i nie zauważyłem. http://lukaszokolski.blogspot.com/2010/11/konsktrukt.html

Maciej said...

Tak, czytałem Twoją notkę i nawet ją linkowałem Kubie. Mam nadzieję, że w kolejnych numerach będzie lepiej pod tym względem, bo nawet takie analfabetyczne zero jak ja zauważyło te byki :/ a PJP to pewnie wyłapie coś co mi umknęło.

hds said...

Swój egzemplarz po długich wędrówkach od kiosku do kiosku (czyżby dystrybucja leżała tak jak za czasów TM Semica) kupiłem wczoraj, zatem dziś się z nim zapoznam.

M. Sledzinski said...

Ogólnie. Miła sprawa. Całość sprawia wrażenie przemyślanej opcji, tajemnica nęci. Kupię dwójkę - to tak.

Na szybko, bardziej w szczegół.

1. Plusik za stylizację (jak Pałka napisał, przychylam), aczkolwiek mam zastrzeżenia do typografii (w tym logotypów) oraz layoutu stron "niekomiksowych", IMHO to masakra jakaś jest a'la AD 1994 (sentyment, sentymentem i stylizacja, stylizacją, ale są jakieś granice).

2. Graficznie. Cóż. Sprawny rysownik jest w stanie narysować na tym poziomie zeszyt w ciągu 5 dni (pijąc spokojnie kawusię, paląc papieroski). 30% rzemiosła, 70% sztuczek (kopypasta, nieczytelne kadry, czasami kompozycja plansz po byku, walenie czernią, gdzie się da, aby zaoszczędzić na czasie). Przez to łapałem się na tym, że olewam rysunek (skoro na pierwszy rzut oka widzę na nim tylko niesprecyzowane "coś", piźnięte pyndzlem czy markerem) i...

3. ...skupiam się na treści. I jest OK. Obiektywnie, bo to nie moje klimaty. Ale jest przyjemne wrażenie robaka, pełzającego pod skórą. Jest napięcie, a przez to ciekawość tego, co czai się za rogiem. Dlatego kupię drugi numer.

Gdybym był recenzentem, stosującym skalę 1-10 dałbym za całość porządną 6.

ralfi said...

Do gustu przypadł mi ten chory klimat. Na minus oprawa graficzna. Autor taką stylistyką bardzo umiejętnie maskuje braki warsztatowe.

Robert Zaręba said...

Zapoznałem się z pierwszym "Konstruktem" i dopiero teraz cały ten projekt, ten szum, te Wasze pozytwne recenzje wyglądają mi na jakiś ponury żart.
Mam nadzieję, że seria znajdzie wystarczającą liczbę czytelników, aby przetrać, ale ja wysiadam.
w 100% nie moja bajka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...