Tuesday, June 17, 2014

24 Hour Comics Day... w Lublinie!

W minioną sobotę w końcu udało mi się zrealizować coś o czym w Lublinie myśleliśmy od... dziesięciu (sic!) lat  (dokładnie od rozmowy z Markiem Turkiem podczas pierwszego TRACH!a w 2004). W ramach szóstych Lubelskich Spotkań z Komiksem organizowanych przez Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki "Cytadela Syriusza" po raz pierwszy w Lublinie (a jakże) odbyła się lokalna edycja akcji 24 Hours Comics Day.

W odróżnieniu od większości edycji, zrezygnowaliśmy z kilku wytycznych.
Po pierwsze termin, początek października to u nas data zarezerwowana na MFKiG.
Postanowiliśmy zatem nasze wydarzenie zrobić pół roku wcześniej - wiosną, kiedy jest ciepło, miło a dzień jest długi.

Po drugie - godzina.
Zamiast jak to jest przyjęte na 24HCD pracować od południa do południa następnego dnia, my wystartowaliśmy o 9 rano.
Wydało mi się, że taka zmiana godzin pozytywnie wpłynie na efektywność pracy.

Wydarzenie udało się zorganizować dzięki świetnej miejscówce, jaką jest Dom Kultury Narnia mieszczący się w ogromnym pawilonie dawnego sklepu spożywczo-wielobranżowego. D.K. Narnia jest zarazem siedzibą LSF"Cytadela Syriusza" i nowym miejscem na kulturalnej mapie miasta. Śmiało można powiedzieć, że to najbardziej fantastyczne miejsce w Lublinie. Oprócz oferty edukacyjno-warsztatowej jest to centrum ruchu fanowsko-RPGowego. Podczas naszego 24-godzinnego maratonu towarzyszyli nam niewadzący RPGowcy odgrywający role spoconych krasnoludów (?). Nocą zaś na wielkim stole do ping-ponga rozstawiono makietę miasteczka i trwały zacięte potyczki w Mordheima.

Zaczynamy. Hasło brzmiało "25".
Do tej pory nie wiem czy ktoś w ogóle robił komiks na temat.
Na zdjęciu: Edyta i Kasia biorą się do dzieła.

Wielką niespodzianką był przyjazd Spella, który nie dość że przybył aż z Trójmiasta to jest weteranem maratonów komiksowych od kilku lat odbywających się w Pracowni Komiksowej przy Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gdańsku.

Tomek pracował w skupieniu i z benedyktyńską cierpliwością. Od początku twierdził, że 24 godziny to za mało. Faktycznie, to co zauważyłem rzucając okiem zza ramienia robi niesamowite wrażenie. Widać, że Spell podczas maratonu nie traktuje jako wyzwania samej warstwy wydolnościowej ale poprzeczkę podnosi sobie na etapie komiksu jako takiego. Dla pozostałych uczestników najtrudniejsze okazało się po prostu przetrwać rysowanie przez bite 24 godziny.

Narnia oferowała przeróżne możliwości usadowienia się podczas tworzenia komiksów: od sztalug aż po wygodne kanapki. Zadbaliśmy też o katering, nie zważając na to że najbardziej płodny jest artysta głodny. Chociaż w sumie, jeśli głodny to i zły - przydatne info podczas realizowania komiksów o tematyce społecznie zaangażowanej.
Uwaga do wykorzystania podczas kolejnej edycji.

Oszukiwałem. Z racji, że jako organizator liczyłem się z kilkoma innymi obowiązkami podczas wydarzenia, postanowiłem sobie ułatwić pracę. Przyniosłem gotowy scenariusz napisany przez Michała Klimczyka. Scenariusza wcześniej nie czytałem i rysowałem go "na żywca". Przez pół dnia wpisywałem teksty (Michał, nienawidzę Cię!) i improwizowałem układ kadrów. Dopiero wieczorem zabrałem się za rysowanie. Wyszło 19 plansz.
Co ciekawe, gdyby nie 24-godzinny maraton to nie miałbym czasu aby zrealizować ten komiks. Od kilku miesięcy miałem go wpisanego do kalendarza. Udało się.
W przyszłym roku postaram się zagrać zgodnie z regułami.

Dla mnie osobiście największą przyjemnością było obserwowanie przy pracy Edyty Bystroń. Autorka na swoim blogu też zamieściła relację z maratonu.

Podczas takiego przedsięwzięcia największą trudnością jest pogodzenie jakości pracy z wydajnością, która spada w miarę upływu czasu.
Strategia i taktyka są tu równie ważne jak ciężka fizyczna praca.

Technika i narzędzia to indywidualny wybór.
Czyli w sumie tak, jak przy pracy nad komiksem w zwykłym trybie.

D.K.Narnia to również biblioteka (imienia Stanisława Lema), w której znajdują się przyzwoite zbiory komiksowe. Przez cały czas trwania wydarzenia albumy komiksowe wyeksponowano w czytelni. Można było wejść z ulicy, odwiedzić nas, porysować przez godzinkę albo choćby poczytać Thorgala.

Można było również nabyć zinki, na przykład rewelacyjne "Rządy słowa", czyli nowy numer "1zine".


W końcu nadeszła noc.
Praca wre. Jeszcze "tylko" dziewięć godzin a tymczasem okazuje się, że gdy jedni już kończą, to inni są daleko w lesie.

Zawsze można liczyć na miłe odwiedziny po północy.
Kawa, entuzjazm, RedBulle.

Tak. Zdecydowanie, wsparcie ze strony Red Bulla bardzo nam się przydało.

Powoli zaczynamy odpływać. Zaczyna się praca w trybie zombie.
Ja padłem na twarz po 2 w nocy. Tuż po narysowaniu finałowej planszy mojego komiksu.

Na posterunek wróciłem o 7 rano. 
Uznaliśmy, że pora kończyć, posprzątaliśmy i tuż po 8 rano opuściliśmy Narnię.
Ciężko mi się odnieść do tego czy udało nam się sprostać zadaniu. 
O ile warunku 24 gotowych plansz nie spełniliśmy (podobnie - ostatecznie wymiękliśmy po 23 godzinach) to świetnie bawiliśmy się podczas nieustających warsztatów i mogliśmy poznać swoje rysunkowe ograniczenia. 
Doświadczenie nabyte podczas pierwszej edycji naszej akcji wykorzystamy za rok!

Dziękujemy za wsparcie, którego udzieliły nam:
- Wydawnictwo Komiksowe
- Aleja Komiksu
- Red Bull
- Radio Centrum

Projekt zrealizowany przy pomocy finansowej Miasta Lublin





4 comments:

Spell said...

Jeszcze raz wielkie dzięki za możliwość uczestniczenia! Miejsce było fantastyczne, catering pierwsza klasa, a atmosfera pracy na piątkę.

Nie wiem jak inni, ale ja akurat jako-tako podpiąłem się do tematu "25". Wytrwałem z rysowaniem do jakiejś 6 rano, kiedy to zacząłem po prostu ślepo gapić się w kartkę jak w malowaną ścianę. Komiksu nie udało mi się skończyć, ale jak tylko sfiniszuję "6 Błędów", to dokończę projektowy komiks i wrzucę na bloga.

Maciej Pałka said...

Świetnie!
Jeszcze raz wielkie dzięki za to, że nas odwiedziłeś.

Marta Nieznayu said...

super sprawa, może za rok się uda przybyć :))) brawa dla wytrwałych rysowników

Marta Nieznayu said...
This comment has been removed by the author.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...